Suszona Kraina Krzysztofa

Nauczyciel, trener zapasów i akrobatyki. Promuje i produkuje zdrową żywność, a jego chipsy jabłkowe podbijają serca i podniebienia chełmian. „Najbardziej mnie cieszy, jak moje chipsy smakują dzieciom, bo dzisiejsze dzieciaki rzadko sięgają po owoce” – mówi.

Na organizowanym przez „Nowy Tydzień”, przy współpracy z urzędem miasta, Chełmskim Jarmarku Bożonarodzeniowym „Suszona Kraina” zajęła I miejsce w kategorii „Najsmaczniejsza potrawa świąteczna”. Chipsy jabłkowe z cynamonem Krzysztofa Gajka zrobiły furorę. Własne owoce i receptura, naturalność i 100 proc. niepowtarzalnego smaku. A zaczęło się od… moreli.

– Od zawsze byłem fanem suszonych owoców. W poszukiwaniu dobrych jakościowo produktów pewnego dnia stwierdziłem, że chcę zrobić coś swojego. Zacząłem od suszonych moreli, które lubię. Wiadomo, że Polska jabłkami stoi, dlatego potem przyszła pora i na nie. Chciałem jednak stworzyć coś niepowtarzalnego. Coś, co posmakuje i dużemu, i małemu. Stanęło na chipsach – opowiada Krzysztof Gajek, właściciel „Suszonej Krainy”.

W obieraniu i krojeniu jabłek pomagają rodzice. Resztą zajmuje się sam Krzysztof, który zainwestował we własne gospodarstwo sadownicze i maszynę do produkcji. Metodą prób i błędów po około trzech latach doszedł do perfekcji. Chipsy są idealnie chrupkie, mają świetną teksturę i konsystencję, a do tego przyjemny, cynamonowy smak. Jaki jest ich sekret? – Najważniejszy jest odpowiedni poziom wysuszenia oraz gatunek jabłek. Więcej nie mogę zdradzić – mówi chełmianin.

Pierwszą paczkę sprzedał swojej stomatolog. Potem poszło jak z płatka, pocztą pantoflową. Klientów zyskuje dzięki poleceniom czy wystawiając swoje produkty m.in. na jarmarkach (na jednym z ostatnich niecodziennym smakiem chipsów zachwycali się Chińczycy). Produkcja rozszerza się, a Krzysztof otworzył sklep internetowy „Suszonej Krainy”. Dzięki temu jego suszone owoce idą w świat, m.in. do Niemiec, Anglii czy Irlandii. Jednak, jak mówi chełmski producent zdrowej żywności, największą przyjemność sprawiają mu najmłodsi klienci, z którymi staje twarzą w twarz. – Najbardziej mnie cieszy, jak moje chipsy smakują dzieciom, bo dzisiejsze dzieciaki rzadko sięgają po owoce – zaznacza.

Krzysztof jest wuefistą w jednej z chełmskich szkół. Nic zatem dziwnego, że zdrowe przekąski promuje wśród uczniów, którzy chętnie pytają o jabłkowe chipsy. Poza tym jest sportowcem, trenerem zapasów i akrobatyki. – Wszystkiego trzeba w życiu spróbować – puentuje.

Dlatego teraz sięga po warzywa i udoskonala recepturę chipsów pomidorowych. (pc)