Świdnik się zauli?

Radny Grzegorz Doroba proponuje, by na niektórych świdnickich kwietnych łąkach postawić pszczele ule

Radny Grzegorz Doroba pyta, czy na terenie miasta, a konkretnie na kwietnych łąkach, można ustawić pszczele ule. – Byłyby one nie tylko atrakcją, ale również przyczyniłyby się do poprawy ekosystemu – argumentuje. Burmistrz jest jak najbardziej przychylny ulom, tyle, że w innej lokalizacji.


W przeciwieństwie do traw, które pylą, nie są utrapieniem dla alergików, do tego dają schronienie owadom, i zamiast chłonąć wodę, doskonale zachowują wilgoć w glebie. Plusów kwietnych łąk, które od dwóch lat w okresie letnim cieszą oko świdniczan jest naprawdę wiele.

W tym roku łąki wysiano na skwerze między Halą Targową a ul. Okulickiego, na rondzie przy Racławickiej, Świerkowej i Traugutta, u zbiegu Wyszyńskiego i Środkowej, na pasie zieleni przy Wyszyńskiego w kierunku parafii pw. NMP Matki Kościoła, na Wyszyńskiego od ronda do skrzyżowania ze Spółdzielczą oraz na części pasa zieleni na Racławickiej do skrzyżowania z al. Lotników Polskich. Kwietne łąki oprócz wspomnianych już zalet mają jeszcze inną – są „stołówką” dla pszczół i innych zapylaczy.

Radny Grzegorz Doroba (KO) wpadł więc na pomysł, by wykorzystując to jeszcze bardziej ułatwić życie tym pożytecznym owadom i jeszcze więcej sprowadzić ich do Świdnika, ustawiając pośród miejskich, kwietnych łąk pszczele ule..

– Ogrodzone i zabezpieczone przed dostępem osób nieuprawnionych ule byłyby niewątpliwą atrakcją, przyczyniając się z pewnością do poprawy ekosystemu w naszej okolicy. W oparciu o fachową opinię pszczelarzy oraz znawców tematu, proszę o przeanalizowanie i rozpatrzenie tego – zgłoszonego do mnie przez mieszkańców – ciekawego pomysłu – pisze do burmistrza Waldemara Jaksona radny Doroba.

W odpowiedzi ratusz poinformował radnego, że temat miejskich pasiek był poruszany już w poprzednich latach. Przeprowadzono rozmowy z przedstawicielami CSK Miejska Pasieka w Lublinie i Stowarzyszeniem Pszczółka. W ich trakcie ustalono m. in. warunki, jakie należy spełnić, aby miejska pasieka była bezpieczna dla mieszkańców oraz samych pszczół.

Zaproponowano nawet rasy owadów, które są łagodne i dobrze adaptują się w terenach miejskich. Według burmistrza wnioski jakie płyną z tych rozmów wykluczają jednak ustawienie uli na terenach wskazanych przez radnego i ich ogrodzenie, bo miejskie łąki kwietne w zamyśle mają być terenem otwartym i dostępnym dla mieszkańców.

– Jednak sama inicjatywa lokalizowania pszczelich uli jest słuszna i po przeanalizowaniu możliwości ich ustawienia w innych lokalizacjach powrócimy ponownie do tematu – odpisał radnemu burmistrz. (w)