Świerki pod topór

Chełmska Spółdzielnia Mieszkaniowa chce wyciąć dwa rosłe świerki przed blokiem nr 5 przy ul. Generała Stanisława Maczka. Spotkało się to ze sprzeciwem części lokatorów. – Sadziliśmy te drzewa 30 lat temu, szkoda takich okazów! – mówią i zbierają podpisy przeciw wycince. Ale tym razem drzewa trudno będzie uratować.

Wycinka drzew przed blokami potrafi wzbudzać sprzeczne emocje. Część mieszkańców domaga się pozostawienia drzew, bo zieleni w mieście jest coraz mniej. Inni skarżą się, że przez coraz wyższe drzewa, które zasłaniają im słońce, żyją w ciągłym mroku. Zazwyczaj to na prośbę tych drugich spółdzielnie podejmują próbę przetrzebienia zieleni przed blokami.

Kiedy na klatkach schodowych bloku przy ul. Gen. Maczka 5 pojawiła się informacja o planowanej wycince dwóch świerków, od razu odezwali się obrońcy drzew.

– Sadziliśmy je 30 lat temu, jak można wycinać takie okazy? Już zbieramy podpisy przeciwko – mówili nam.

Czas na odwołanie lokatorzy mają do 12 marca. Ale, co ciekawe, tym razem wycinka nie była wynikiem skarg. A przynajmniej nie na rzucające cień drzewa. – Pod zieleńcem przy bloku biegnie przykanalik, który na pewnym fragmencie, właśnie pod dwoma świerkami jest przełamany – mówi Maciej Cieślak, zastępca prezesa ds. technicznych w ChSM. – Ludzie skarżą się na zatkaną kanalizację a usunięcie usterki nie obejdzie się bez wycinki drzew.

Tym razem chodzi o względy techniczne. I chociaż mieszkańcy, zgodnie ze spółdzielczą procedurą, mogą wypowiedzieć się w sprawie wycinki, to raczej drzew nie uratują. Pracownicy wydziału ochrony środowiska Urzędu Miasta Chełma, który wydaje pozwolenie na wycinkę, już podobno byli na miejscu.

Zieleni przed „piątką” nie brakuje. Wycinki dwóch świerków mieszkańcy nie powinni za bardzo odczuć. (bf)