Szczęśliwy po wyroku

Właśnie końca dobiegła sprawa przeciwko Zbigniewowi O. Mężczyzna w lecie groził nastolatkowi śmiercią, a w domu jego matki siekierą powybijał wszystkie okna. Zgrywający twardego podczas pierwszych przesłuchań O. na ogłoszeniu werdyktu płakał ze szczęścia.

Niech ta historia będzie przestrogą dla wszystkich, którzy myślą, że są prawdziwymi twardzielami i po alkoholu mogą wszystko. Okazuje się, że nawet krótki pobyt za kratami może skutecznie zrewidować postrzeganie świata, o czym dobitnie przekonał się Zbigniew O. z gminy Wola Uhruska. Mężczyzna został aresztowany w lipcu br., tuż po tym, jak pijany wparował na posesję pani Agnieszki z Bytynia.

Gdy nie zastał ani jej, ani jej syna, któremu groził śmiercią, wyjął siekierę i zdemolował jej dom, wybijając wszystkie szyby. Po wszystkim pojechał do domu i sam zadzwonił po policję. Po przesłuchaniu prokurator zażądał, by mężczyzna na proces czekał w areszcie, a sąd przychylił się do jego wniosku. We wtorek (12 listopada) przed Sądem Rejonowym we Włodawie zakończyła się sprawa, w której Zbigniew O. był oskarżony o kierowanie gróźb karalnych oraz o zniszczenie mienia. Jego obrońca wystąpił do sędziego o dobrowolne poddanie się karze.

O. przyznał się do winy i zaproponował dla siebie karę w sumie 7 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności oraz pokrycie kosztów naprawy wyrządzonych przez siebie zniszczeń. Do tego zobowiązał się, że przez pięć lat nie będzie kontaktował się z pokrzywdzonymi ani nie będzie się do nich zbliżał na odległość mniejszą, niż sto metrów. Na taką karę zgodził się zarówno jego obrońca, jak i prokurator.

Jednak pani Agnieszka, która była oskarżycielem posiłkowym w tej sprawie, nie była do końca przekonana, czy to adekwatna kara do jego czynu. Po negocjacjach stanęło na tym, że oprócz wspomnianych sankcji Zbigniew O. będzie musiał zapłacić 5 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonych. Gdy sędzia odczytał wyrok, oskarżony nie krył łez szczęścia. Od razu po rozprawie delikwent został zwolniony z aresztu. Do więzienia będzie musiał jednak wrócić, żeby dokończyć karę. Spędzi w nim jeszcze trzy miesiące, bo sąd na poczet kary zaliczył mu pobyt w areszcie. (bm)