Szlaban nawet dla pieszych

Na drodze wewnętrznej Galerii Chełmskiej, przy szlabanie uniemożliwiającym przejazd samochodem, postawiono ostatnio znaki zakazujące również ruchu pieszych. Okoliczni mieszkańcy narzekają, że w ten sposób pozbawiono ich wygodnego skrótu łączącego ul. Rejowiecką z Lubelską. Przedstawiciele centrum handlowego tłumaczą, że zrobiono to z myślą o bezpieczeństwie pieszych.

– Mieszkam na osiedlu Rejowiecka-Włodawska i bardzo często skracałam sobie tędy drogę do ul. Lubelskiej. Zresztą nie tylko ja. Każdego dnia chodziło tędy wiele osób, w tym także uczniowie z naszego osiedla, uczęszczający do „Siódemki”. Dla nas to najkrótsza droga. Niestety, teraz nas jej pozbawiono. Moim zdaniem ten znak powinien zostać usunięty, a zarządca terenu powinien umożliwić pieszym przejście – uważa nasza Czytelniczka.

Przedstawiciele galerii przyznają, że w ostatnim czasie zainstalowano znaki zakazujące wstępu na tzw. strefę dostaw. Postawiono je z dwóch stron: od ul. Rejowieckiej i Lubelskiej, tuż obok szlabanów, które stały tu już wcześniej i które piesi zazwyczaj omijali, chcąc skrócić sobie drogę.

– Po strefie dostaw poruszają się samochody dostawcze o dużej masie, dlatego ruch pieszych nie powinien się tu odbywać – tłumaczą przedstawiciele Galerii Chełm. – Jeszcze zanim znaki zostały umieszczone, strefa dostaw była (i jest nadal) odgrodzona szlabanem, którego również nie powinno się obchodzić, a mimo to piesi i tak skracali sobie tędy drogę.

Dodam, że takie sytuacje cały czas mają miejsce i niestety dochodzi do incydentów z udziałem osób, które wchodzą tu mimo opuszczonych szlabanów. Wchodzenie w miejsce zabronione argumentują tym, że „wszyscy tamtędy chodzą”. W razie jakiegokolwiek wypadku, nieszczęśliwego zdarzenia, niestety, osoba poszkodowana jest pozbawiona odszkodowania, ponieważ weszła na teren, na którym nie powinna się znaleźć.

Zapytaliśmy również o to, jakie konsekwencje są wyciągane wobec osób, które zlekceważą znak zakazu i wejdą za szlaban.

– Jako zarządca nieruchomości nie mamy uprawnień, aby takie wyciągać. Możemy jedynie ustnie poprosić o opuszczenie terenu, co niestety często spotyka się z wulgaryzmami osób wchodzących i stwierdzeniem „że się czepiamy, bo wszyscy tak chodzą”. Konsekwencje może jednak wyciągać policja na podstawie dostarczonego nagrania bądź interwencji – informują przedstawiciele centrum handlowego. (w)