Szukali ofiary żywiołu

Chwile grozy w Maryninie w gminie Ruda-Huta. Po godzinie 4 rano, we wtorek (4 lutego), w jednym z domów na terenie wsi wybuchł pożar. – W środku może być człowiek – podnieśli larum sąsiedzi na widok pierwszych wozów strażackich.

– Na miejsce skierowano sześć zastępów straży, dwudziestu pięciu ratowników, policję oraz pogotowie – informuje mł. bryg. Wojciech Chudoba, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie.

Zagrożenie było o tyle duże, że zachodziło podejrzenie, iż w środku palącego się z każdej strony domu może znajdować się jego właściciel. – Strażacy podali prąd wody i weszli do budynku. Przeszukali wszystkie pomieszczenia, ale nikogo nie znaleźli – mówi Chudoba.

Z relacji sąsiadów wynikało, że dom jest czasami zamieszkiwany przez mężczyznę. Na szczęście w momencie gdy wybuchł pożar, człowieka nie było. Pojawił się na miejscu dopiero około 1,5 godz. później. Zastał niemal całkowicie zniszczoną przez płomienie konstrukcję dachu. Spaleniu uległa także większość wyposażenia, w tym meble. Prawdopodobną przyczyną wybuchu pożaru, jak określił to dowódca jednostki ratowniczo-gaśniczej, było zwarcie instalacji elektrycznej. (pc)