Szykowali zamach w czasie marszu?

Dwie osoby zostały tymczasowo aresztowane na trzy miesiące w związku z zachowaniem podczas marszu równości. To kobieta i mężczyzna, którzy mieli ze sobą ładunki wybuchowe.


Działacze LGBT podejrzewają, że osoby, które zostały aresztowane, chciały dokonać zamachu w czasie marszu równości.

– Jesteśmy wstrząśnięci niedoszłym zamachem na zdrowie i życie uczestników i uczestniczek II Marszu Równości w Lublinie. Materiały wybuchowe, które miały być użyte podczas naszej manifestacji, mogły doprowadzić do niewyobrażalnej tragedii – taki komunikat pojawił się w ubiegłym tygodniu na facebookowym profilu marszu równości w Lublinie.

W sumie policjanci zatrzymali ponad 30 osób w związku z zachowaniem na marszu. Zawiadomienie do prokuratury ma złożyć również Bartosz Staszewski, jeden z organizatorów marszu, który uważa, że… przestępstwo mógł popełnić prezydent Krzysztof Żuk. Chodzi o wydany przez niego zakaz marszu. – „Biorąc pod uwagę orzeczenie Sądu Okręgowego oraz Sądu Apelacyjnego zachodzi realna obawa, że prezydent Krzysztof Żuk przekroczył swoje uprawnienia lub nie dopełnił obowiązków, działając tym samym na szkodę interesu publicznego, tym samym mógł popełnić przestępstwo.

W tej sprawie złożymy doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Lublina” – napisał w ubiegłym tygodniu na Facebooku B. Staszewski. Prezydent uważa, że nie złamał prawa. Zapewnia, że wydając taką decyzję kierował się przede wszystkim dobrem mieszkańców (Prezydent Żuk zakazał marszu, ale jego decyzję uchylił Sąd Okręgowy w Lublinie. Zażalenie prezydenta na to orzeczenie oddalił Sąd Apelacyjny – przyp. aut.).

Drugi lubelski marsz równości przeszedł ulicami miasta w sobotę, 28 września. Już na samym początku kontrmanifestanci, głównie młodzi mężczyźni, próbowali zablokować przemarsz. Policjanci musieli użyć gazu łzawiącego i armatek wodnych. Portal oko.press poinformował, że w czasie marszu ucierpiało dwóch jego dziennikarzy. – „Ucierpiało dwóch dziennikarzy naszego medium. Agata Kubis została uderzona w głowę puszką z napojem, a Maciej Piasecki stracił telefon i dostał pięścią w twarz” – czytamy na stronie oko.press. GR