Taaaka ryba z Białego

Marek Pawłowski, który spędza urlop nad Jeziorem Białym, ma powód do zadowolenia. W piątek (17 sierpnia) ok. godz. 18 złowił rybę swojego życia – metrowego amura.

– Już w poniedziałek prawie godzinę walczyłem z tą lub podobną rybą, ale ostatecznie się zerwała – opowiada pan Marek. – Podobnie było w środę, ale ryba uciekła w trzciny i tam się zerwała. Dopiero dziś udało mi się po 20-minutowej walce wyciągnąć tego kolosa. To mój pierwszy złowiony amur i od razu jaki!

Wędkarz złowił rybę z łódki na ziarnko kukurydzy, to jego ulubiony sposób wędkowania. Ryba dała się podejść ok. 50 m od brzegu. Turyści, którzy widzieli zdobycz, chcieli się z tym trofeum fotografować i bardzo się dziwili, że w Białym pływają takie gigantyczne sztuki.

Najbardziej ucieszyły się z tej zdobyczy wnuki pana Marka, które w życiu takiej ryby nie widziały i głośno się zastawiały, ile czasu im zajmie zjedzenie jej. (-)