Tajemnica kości

Opinia biegłego sądowego potwierdza, że kości znalezione na placu budowy masztu telefonii w Sielcu są ludzkie: należały do jednej osoby dorosłej i prawdopodobnie nastolatka lub dziecka. Relacje okolicznych mieszkańców wskazywały, że mogło chodzić o zamordowanych przez Niemców podczas wojny Żydów, ale na znalezionych kościach nie było śladów kul i urazów.

O znalezisku na placu budowy masztu telefonii komórkowej w Sielcu informowaliśmy niedawno w „Nowym Tygodniu”. Pod koniec grudnia ub.r. wylano fundamenty pod wieżę, a jeden z mieszkańców gminy Leśniowice, spacerując w pobliżu, zauważył w tym miejscu kości. Obawiając się, że może chodzić o ludzkie szczątki, zawiadomił policję. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Krasnymstawie.

Zlecono ekspertyzę kości. Na miejscu oględziny przeprowadził też Paweł Wira, dyrektor chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie (wtedy roboty były już wstrzymane), który – widząc szczątki – od razu domyślił się, że ma do czynienia z ludzkimi kośćmi (miał rację).

Wystosował w tej sprawie pisma m.in. do inwestora, informując, że w tej sytuacji konieczne jest nie tylko przeprowadzenie badań archeologicznych, polegających na oczyszczaniu profilu wykopu budowlanego oraz przejrzeniu hałd ziemi, ale – po uprzednim uzyskaniu stosownych pozwoleń na ich przeprowadzenie – wyekshumowanie znajdujących się tam szczątków.

Dyrektor Wira pisał też, że nie jest możliwe wywiezienie hałd ziemi bez ich sprawdzenia i zebrania znajdujących się tam szczątków kostnych, a następnie godnego ich pochowania. Zebrano relacje okolicznych mieszkańców i za prawdopodobne uznano, że znalezione kości mogły należeć do zamordowanych przez Niemców w czasie II wojny światowej Żydów.

O takiej możliwości powiadomiono nawet komisję rabiniczną. W przypadku Żydów ekshumacja to wyjątkowo delikatna kwestia, bo prawo żydowskie ją wyklucza. Przedstawiciel komisji rabinicznej umówił się nawet na spotkanie w sprawie szczątków znalezionych w Sielcu z Joanną Jabłońską, wójt gminy Leśniowice, ale ostatecznie spotkanie to odwołał.

Niewykluczone jednak, że kości te wcale nie musiały należeć do Żydów. Więcej światła na tę sprawę rzuciły wyniki ekspertyzy szczątków zleconych przez śledczych. Według opinii biegłych sądowych, którą dysponują prokuratorzy z Krasnegostawu, znalezione kości należały do dwóch osób: jednej dorosłej, drugiej młodszej tj. najprawdopodobniej nastolatka lub dziecka.

Kości leżały minimum 50 lat, ale – co istotne – na kościach nie było śladów kul, łusek czy innych świadczących o urazach z przeszłości. Kości było zbyt mało, aby uzyskać więcej informacji, dlatego śledczy zamierzają wnioskować o izolację DNA, która mogłyby określić płeć osób, których kości odnaleziono w Sielcu.

– Wystąpiliśmy do prokuratury o udostępnienie opinii biegłych w tej sprawie – mówi dyrektor Wira.

Do sprawy wrócimy. (mo)