Tak się bawi, tak się bawi PSL

Alkohol, tańce, hulanki, swawola. Tak nie wyglądało jedno z wesel w naszym powiecie, a konwencja samorządowa organizowana przez starostę. – Żenada – mówi jeden z goszczących na balu. – To była impreza integracyjna. Co w tym złego, że ludzie dobrze się bawili? – komentują ludowcy.

O Powiatowej Konwencji Samorządowej, którą starosta zorganizował na Ranczu Budrysa w sobotę 26 maja, pisaliśmy w poprzednim wydaniu. Zebrani poznali na niej kandydatów na wójtów i radnych powiatowych. Ale nie tylko. Oprócz politycznych rozgrywek, konwencja miała też na celu integrację środowiska. A przecież najlepiej integrować się w gronie samych swoich, przy dobrej muzyce i po paru głębszych. I nikogo nie powinno dziwić, że na ludowej zabawie, która była imprezą zamkniętą, spożywano alkohol. A jednak najwyraźniej nie wszystkim gościom taka forma konwencji się spodobała, bo do naszej redakcji zgłosiła się zniesmaczona Czytelniczka.

– Chciałabym podzielić się wrażeniami z balu PSL w Ranczu u Budrysa, na którym miałam „zaszczyt” być jako osoba towarzysząca. Czy tak wyglądają imprezy na szczytach władzy? Jestem zażenowana – pisze goszcząca na balu. I wylicza, kto „rozrabiał” na balu. Pada nazwisko Wiesława Radzięciaka, wójta gminy Leśniowice, który miał się – mówiąc delikatnie – zbyt dobrze bawić. Dostaje się też niektórym pracownikom starostwa, którzy mieli być tak pijani, że ciężko było im chodzić, a nawet samemu staroście, Piotrowi Deniszczukowi, który – jak pisze uczestniczka balu – „nie odbiegał niczym od wymienionych gości”.

Takimi uwagami ludowcy byli zaskoczeni. Wójt Leśniowic w rozmowie z nami przekonywał, że na imprezie był krótko, bo następnego dnia sam organizował przyjęcie i musiał się wyspać. Jego słowa potwierdził starosta, który pamięta dokładnie, że Radzięciak wyszedł wcześniej. I nie przypomina sobie też, aby ktokolwiek podczas balu zachowywał się niestosownie.

– Zabawa jest od tego, żeby się bawić. Więc się bawiliśmy. Komu to przeszkadza? – zastanawiają się ludowcy. (mg)