Technika z wyższej półki

Jeden z nowych nabytków Pegimeku

Przedsiębiorstwo Komunalne Pegimek w Świdniku inwestuje w nowy sprzęt. Dzięki niemu pracownicy spółki będą mogli zajrzeć do kanalizacji bez schodzenia do kanałów oraz szybciej diagnozować i usuwać awarię. Koszt nowych maszyn to ponad 2,5 mln zł.


– Pierwsza z zakupionych maszyn to samochód, na podwoziu mercedesa z pełnym wyposażeniem do inspekcji wizyjnej kanalizacji sanitarnej, deszczowej i wodociągów. System ten, za pomocą szczelnej i zdalnie sterowanej kamery, umożliwia wykonanie obrazu wnętrza rur i zdiagnozowanie ich stanu oraz nagranie materiału na dowolny nośnik. Zdalne sterowane ramię, które wpuszcza się do studzienki, umożliwia dokonanie wszelkich możliwych pomiarów, np. długości, stopnia nachylenia rury, pomiaru rozmiaru uszkodzenia – wylicza Hubert Obrusiewicz, prezes Pegimeku.

Dodatkowo urządzenie posiada zamykane stanowisko operatorskie, dzięki czemu nawet przy niesprzyjającej aurze można się nim posługować w komfortowych warunkach. Ma też system akumulatorowy, który pozwala na kilkunastogodzinną pracę bez włączonego silnika. Kiedy nie będzie potrzebny w Świdniku, spółka chciałaby go wykorzystać do zleceń zewnętrznych.

Kolejna z nowych maszyn, która ostatnio trafiła do Pegimeku, to urządzenie do tzw. krakingu statycznego.

– Tam, gdzie nie ma obaw o uszkodzenie nawierzchni awarie możemy usuwać metodą tradycyjną: przyjeżdża koparka, robi wykop, ziemię odkłada na bok, by później, po zagęszczeniu, wykorzystać ją do zasypania wykopu. Ta metoda nie wszędzie się sprawdza. Są miejsca, gdzie przeprowadzenie takich prac generowałoby duże szkody i koszty spowodowane koniecznością odtwarzania nawierzchni. Wówczas wykonuje się te prace bezwykopowo – np. metodą krakingu statycznego. Kraking polega na tym, że rozwierca się istniejącą rurę, a w jej miejsce, np modułami, tak jak w przypadku zakupionej maszyny, lub odcinkami, wprowadza nową – wyjaśnia H. Obrusiewicz.

Ostatnia z zamówionych maszyn dojedzie do Pegimeku najpewniej w listopadzie. Będzie to wóz ciśnieniowy z funkcją odzysku wody. Zastąpi dość już awaryjne, 30-letnie liazy. Wspólnie z dużym trzyosiowym krollem będzie wykorzystywany do czyszczenia rur kanalizacyjnych.

Za nowy sprzęt Pegimek zapłaci ok. 2,6 mln zł. Najdroższy będzie wóz ciśnieniowy. Jego koszt to około 1,8 mln zł.

– Wystąpiliśmy do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska o dofinansowanie zakupu tych wszystkich maszyn. Umorzenie może wynieść do 15 proc. Czy będziemy mogli z niego skorzystać, okaże się w przyszłym roku. Na razie traktujemy wparcie z WFOŚ jako pożyczkę na bardzo dobrych warunkach. Wszystkie te zakupy przyczynią się do szybszego wykrywania i usuwania awarii. Są też tańsze w eksploatacji niż stary sprzęt, który, jak już się zdarzało, zbyt dużo czasu spędzał w warsztacie – kończy Obrusiewicz. (w)