Terytorialsi szukali padliny

Szkolenie WOT obejmuje naukę strzelania, ale czasem terytorialsi muszą zająć się prozaicznym szukaniem trucheł w lesie

Prawie pół tysiąca żołnierzy-terytorialsów. Tyle liczy 24. Batalion Lekkiej Piechoty w Chełmie, a to jeszcze nie koniec rekrutacji. Czym zajmują się terytorialsi i za co dostają pięćset złotych miesięcznie? Szkolą się, a ostatnio szukali w lasach padłych dzików.

Rekrutacja do 24. Batalionu Lekkiej Piechoty w Chełmie trwa drugi rok. Obecnie liczy on ponad 400 żołnierzy Terytorialnej Służby Wojskowej, w tym około 150 żołnierzy rezerwy. Chełmski batalion wchodzi w skład 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej. W jej szeregach jest już ponad 2100 osób, w tym ponad 1800 żołnierzy Terytorialnej Służby Wojskowej i ponad 300 żołnierzy zawodowych. Ogromna rzesza ludzi, ale to jeszcze nie koniec, bo docelowo lubelska brygada liczyć ma ponad 4 000 żołnierzy. Nabór trwa, nie ma końcowej daty zgłoszeń. Wojsko otwarte jest na kandydatów spełniających wymagania formalne i nikogo nie odsyła z kwitkiem. Chętni, którzy chcą zostać terytorialsami, powinni zgłosić się do Wojskowej Komendy Uzupełnień w Chełmie. Tam dostaną potrzebne informacje, kwestionariusze oraz ankiety. Najbliższe rozmowy kwalifikacyjne zaplanowano w połowie kwietnia. Na razie chełmscy terytorialsi się szkolą. Potrwa to aż trzy lata. Pierwszy rok to szkolenia podstawowe, drugi – indywidualne (żołnierze szkolą się w danej specjalności np. na saperów, ratowników medycznych w polu walki) i trzeci – tzw. zgrywanie pododdziałów, czyli nauka współdziałania. Część najstarszych stażem chełmskich terytorialsów w maju rozpocznie drugi etap szkoleń – indywidualnych. Obecnie odbywają się też szkolenia wyrównawcze, czyli zajęcia dla tych spośród szeregów WOT, którzy już kiedyś mieli styczność z wojskiem – np. są emerytowanymi wojskowymi albo odbyli zasadniczą służbę wojskową. Uczestnicy tych szkoleń przypominają sobie zdobytą wcześniej wiedzę, uczą się nowych taktyk, procedur, użycia sprzętu. Żołnierze WOT podnoszą swoje kwalifikacje, zdobywają nowe umiejętności i pozostają do dyspozycji, ale nie robią tego za darmo. Ich wynagrodzenie to około 500 zł miesięcznie w przypadku żołnierza szeregowego. Na tą kwotę składa się dodatek za gotowość bojową – 320 zł oraz należność za udział w szkoleniu w wysokości 91,20 zł za jeden dzień szkolenia. Warunek otrzymania wynagrodzenia jest jeden – obecność na zaplanowanych zajęciach szkoleniowych. Celem WOT – jak podają wojskowi – jest obrona i ochrona lokalnej społeczności, zwalczanie skutków klęski żywiołowej i reagowanie w sytuacjach kryzysowych. Taka sytuacja kryzysowa w województwie lubelskim ostatnio przybrała na sile. Chodzi o szalejący ASF, czyli afrykański pomór świń. Dla rolników – wielka zgryzota, a dla członków WOT – pierwsza okazja do sprawdzenia się w akcji. Chełmscy terytorialsi szukali w lasach padłych dzików. Z powodzeniem. O tym, jak wygląda taka akcja opowiada kpt. Damian Stanula, oficer prasowy 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej.
– Terytorialsi wspierają lokalne służby na przykład w akcji dotyczącej zwalczania wirusa ASF – mówi kpt. Stanula. – W przypadku poszukiwania padłych zwierząt inspekcja weterynaryjna wyznacza obszary, na których występuje największe zagrożenie ASF u dzików. W obszarach tych wyznaczone zostają strefy do przeszukiwania. W praktyce działania żołnierzy WOT polegają na przeszukiwaniu dużych obszarów, najczęściej leśnych, pod kątem występowania na nich padłych dzików. Po znalezieniu padłego zwierzęcia wojskowi mają zadanie przekazania dokładnej lokalizacji służbom weterynaryjnym, które podejmują dalsze działania. W sytuacjach wymagających wsparcia administracji publicznej, wojsko realizuje zadania na wniosek wojewody, który mając na względzie duże zagrożenie wynikające z rozprzestrzeniania się wirusa ASF, po wyczerpaniu środków będących w jego kompetencjach zwrócił się do wojska z wnioskiem o wsparcie. Realizacja tych zadań jest wykorzystywana dodatkowo również jako element szkolenia żołnierzy, którzy uczą się i doskonalą elementy topografii, nawigacji w dużych kompleksach leśnych, poszukiwań i profilaktyki zdrowotnej. Podczas wykonywania tego typu zadań żołnierze WOT ściśle współdziałają z samorządami, nadleśnictwem, policją czy też strażą pożarną oraz innymi służbami.
24. Batalion Lekkiej Piechoty w Chełmie ma swoją siedzibę w kompleksie koszarowym przy ul. Lubelskiej. Część budynków przeszło remont, ale to jeszcze nie koniec prac w tym miejscu. W przyszłym roku planowany jest remont kolejnego budynku koszarowego na potrzeby chełmskich terytorialsów. Swoim zasięgiem batalion obejmuje pięć powiatów: chełmski, krasnostawski, włodawski, świdnicki i łęczyński o łącznej powierzchni 5279 km kw. z 313 tysiącami mieszkańców.
Państwo wykłada spore pieniądze na WOT, czas pokaże czy się to opłaci. (mo, fot. DWOT)

UDOSTĘPNIJ