To ci kłamczuszek

– Nigdzie nie wychodziłem, to nieprawda – kłamał jak z nut, gdy policjanci przyjechali, by z nim porozmawiać. Teraz 21-latek przekona się, jak kosztowne mogą być zakupy z dziewczyną w czasie kwarantanny.

Przyjechał z zagranicy, ale do rodzinnego domu w gminie Sawin wracać nie chciał. Dziewczyna udostępniła mu więc dom po swojej babci, w Parczewie, i właśnie ten adres 21-latek podał jako miejsce odbywania przymusowej kwarantanny. Wydawałoby się, że i ona, i on postępują słusznie i robią wszystko, by nie narażać innych na niebezpieczeństwo. Okazało się, że to tylko pozory.

– We wtorek rano dyżurny parczewskiej komendy został poinformowany, że młody mężczyzna, który powinien odbywać kwarantannę, za nic ma obowiązujące przepisy – informuje asp. Artur Łopacki, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Parczewie.

Okoliczni mieszkańcy przyuważyli, jak chłopak jeździ samochodem, razem ze swoją dziewczyną, na zakupy do pobliskich miejscowości. Policjanci pojechali do domu, w którym miał siedzieć 21-latek. Był na miejscu. Jednak zapytany o wycieczki do sklepu wszystkiemu zaprzeczył, twierdząc, że po powrocie do kraju w ogóle nie opuszczał przydzielonego mu lokum. Mundurowi rozpytali w okolicy i ustalili coś zupełnie innego. – Policjanci

sprawę skierowali do sądu oraz powiadomili sanepid i teraz młodemu mieszkańcowi gminy Sawin grożą surowe konsekwencje. Będzie odpowiadał zarówno za złamanie zasad kwarantanny, jak i za złamanie zakazu przemieszczania się – tłumaczy asp. Łopacki. (pc)