To on okradał seniorów

Ten człowiek nie ma kręgosłupa moralnego. Bezwstydnie oszukiwał i okradał starsze osoby, podszywając się pod pracownika prokuratury. W ciągu jednego tygodnia zabrał oszczędności życia dwóm kobietom, a trzem kolejnym próbował. W porę został zakuty w kajdanki.

Zamiast pójść do legalnej pracy, razem z kolegami wymyślili sobie, że obłowią się dzięki naiwności starszych osób. Wykorzystali jakże popularną w ostatnich latach metodę „na wnuczka i policjanta”. W ich przypadku wyglądało to tak, że fałszywi policjanci najpierw dzwonili do wytypowanych osób, informując o wypadku syna lub córki. Następnie telefon przekazywany był osobie podającej się za członka rodziny, która twierdziła, że jest sprawcą tego zdarzenia i potrzebuje pieniędzy na kaucję, bo – jeśli jej nie wpłaci – trafi do więzienia.

W piątek (11 stycznia) 28-letni mieszkaniec Lublina szykował się właśnie do odbioru pieniędzy od trzech kolejnych ofiar, mieszkanek powiatu bialskiego, gdy zatrzymali go policjanci z Międzyrzeca Podlaskiego po uzgodnieniach z funkcjonariuszami wydziału dw. z przestępczością przeciwko mieniu Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Na trop 28-latka z dreadami do pasa wpadli lubelscy policjanci. Ustalili, że to on przyszedł w poniedziałek (7 stycznia) odebrać pieniądze od oszukanej w analogiczny sposób 70-letniej lublinianki oraz kilka dni później (w czwartek, 10 stycznia) od 72-letniej mieszkanki Chełma (od obu pań zainkasował łącznie 50 tysięcy złotych). Powiązali sprawy i namierzyli drania. Ustalono też, że 28-latek nie tylko przychodził do domu ofiar po pieniądze – po rozmowach z fałszywymi policjantami i rzekomym sprawcą wypadku to on przejmował słuchawkę i, podając się za pracownika prokuratury, obiecywał im pozytywne załatwienie sprawy w zamian za kasę.

Zatrzymany trafił najpierw do policyjnego aresztu. Podczas przeszukania jego lokum policjanci ujawnili kilkadziesiąt dilerskich porcji marihuany (jak ustalono, dragi należały do jego 22-letniej dziewczyny, za co odpowie ona niebawem przed sądem). W niedzielę (13 stycznia) młody mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał dwa zarzuty oszustwa i trzy jego usiłowania. Następnie trafił przed oblicze sądu, który przychylił się do wniosku o umieszczenie podejrzanego w areszcie tymczasowym na 3 miesiące. Naciągaczowi grozi teraz nawet do 8 lat więzienia za oszustwo.

Policja apeluje

– Przede wszystkim należy zachować ostrożność – jeżeli dzwoni do nas ktoś, kto podaje się za członka naszej rodziny i prosi o pieniądze, nie podejmujmy żadnych pochopnych działań. Nie informujmy nikogo telefonicznie o ilości pieniędzy, które mamy w domu lub przechowujemy na koncie. Nie wypłacajmy z banku wszystkich oszczędności. Zadzwońmy do kogoś z rodziny, zapytajmy o to, czy osoba, która prosiła nas o pomoc, rzeczywiście jej potrzebuje.

Pamiętajmy, że nikt nie będzie nam miał za złe tego, że zachowujemy się rozsądnie. Nie ulegajmy presji czasu wywieranej przez oszustów. Bądźmy także podejrzliwi, gdy ktoś – zasłaniając się pośpiechem – ponagla nas do szybkiego podjęcia ważnych finansowych decyzji. W szczególności pamiętajmy o tym, że funkcjonariusze nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie sprawach telefonicznie.

Nigdy nie proszą też o przekazanie pieniędzy nieznanej osobie. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości i podejrzeń należy jak najszybciej skontaktować się z najbliższą jednostką policji lub zadzwonić pod numer alarmowy 112- podpowiada, jak nie stać się ofiara oszustów, sierż. szt. Kamil Karbowniczek z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. (pc)