To „zakamuflowany stan wyjątkowy”?

Po tym, jak rząd wprowadził w ubiegłym tygodniu ograniczenia w przemieszczaniu się, aby zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa, lubelskie ulice w centrum sprawiały wrażenie jeszcze bardziej opustoszałych. Nie brak opinii, że rząd wprowadził „zakamuflowany stan wyjątkowy” i że wprowadzenie kolejnych obostrzeń w obecnym stanie prawnym jest nielegalne.


W ubiegłym tygodniu rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził kolejne obostrzenia – tym razem ograniczenia w przemieszczaniu się. Od środy, 25 marca Polacy nie powinni wychodzić z domu za wyjątkiem drogi „do i z pracy” oraz załatwiania „niezbędnych spraw życia codziennego” (chodzi np. o robienie potrzebnych zakupów). Zakaz nie obowiązuje też wolontariuszy pomagających w walce z koronawirusem.

Dodatkowe obostrzenia mają ograniczyć do minimum interakcje między ludźmi, a tym samym zwiększyć szanse na to, że koronawirus w Polsce nie będzie się rozprzestrzeniał w tak zastraszającym tempie, jak we Włoszech czy Hiszpanii. Na razie obostrzenia mają obowiązywać do 11 kwietnia, ale wiele wskazuje na to, że ten termin zostanie wydłużony.

Lublinianie zalecenia rządu wzięli sobie najwyraźniej do serca, bo w środę, 25 marca, lubelskie ulice w centrum sprawiały wrażenie jeszcze bardziej opustoszałych niż do tej pory. Na Starym Mieście można było spotkać za to policyjny radiowóz, z którego emitowany był specjalny komunikat na temat koronawirusa, zachęcający mieszkańców do pozostawania w domach.

Część osób uważa, że rząd w zakamuflowany sposób wprowadził stan wyjątkowy. Grzegorz Braun, znany z wyrazistych wypowiedzi poseł Konfederacji ocenił, że rząd wprowadził „prawo wydestylowane z powietrza”. – Oni (rząd Prawa i Sprawiedliwości – przyp. aut.) nie chcą niczego zarządzać (Braunowi chodzi o ogłoszenie stanu wyjątkowego – aut.). (…) Oni nie chcą tego ogłosić z dwóch przyczyn. Jedna jest taka, że to by otworzyło drogę do roszczeń (np. ze strony przedsiębiorców, którzy ponieśli straty finansowe – aut.). Druga przyczyna jest taka, że mają niechęć (rząd PiS – aut.) do dźwignięcia odpowiedzialności za państwo – ocenił Braun w jednej z internetowych rozmów.

– To, co się dzieje w tych dniach, to jest zaostrzanie tego stanu wyjątkowego (realnie nie został wprowadzony – aut.), co prowadzi do kompletnego absurdu, bo teraz ludzie mają nie wychodzić z domu, ale mają być gotowi w blokach startowych, żeby pójść na wybory. Siedźcie w domu, ale jak gwizdniemy, to idźcie głosować – ironizował poseł Konfederacji, sugerując, że rząd nie chce wprowadzać stanu wyjątkowego ze względu na nadchodzące wybory prezydenckie, w których spore szanse na reelekcję ma Andrzej Duda. Pierwsza tura wyborów ma się odbyć za nieco ponad miesiąc – 10 maja.

Tymczasem jeden z zapisów Konstytucji stanowi, że „w czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzane referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzane wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu”. Wprowadzenie stanu wyjątkowego byłoby zatem równoznaczne z koniecznością przesunięcia terminu wyborów prezydenckich.

Grzegorz Rekiel