Toniemy tu w błocie!

Sześć rodzin z Uhruska korzysta z drogi gminnej, która przejezdna jest tylko latem. Przez resztę roku mieszkańcy są zmuszeni parkować kilkaset metrów od domów i przedzierać się pieszo przez grząskie błoto.

Utwardzenie drogi gminnej w Uhrusku planowano już w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. – Już nawet słupki poustawiali. Jednak nic z tego nie wyszło – twierdzi jeden z mieszkańców. – Problem trwa. Tutaj, gdy mocniej popada, robi się tak grząsko, że ciągnikiem ciężko przejechać.
Wiele osób uszkodziło samochody, próbując dotrzeć do domu. Dlatego teraz wolą nie ryzykować i parkują przy utwardzonej nawierzchni, a resztę drogi do domu pokonują pieszo. Mieszkańcy są rozgoryczeni.Nie liczą już na pomoc władz i próbują poprawić dojazd na własną rękę. – Próbowaliśmy bronami trochę podrównać drogę, ale gdy tylko spadł deszcz, znowu była nieprzejezdna. Gmina wysypywała żwir, ale też nie widać efektów – pomstują.
Przy feralnej drodze trwa budowa domu, której nie można ukończyć, ponieważ żaden większy samochód nie przejedzie po tak grząskim błocie. – Drewno na dach już dawno leży w tartaku, ale nie ma go jak przywieźć. Z dokończeniem budowy muszę czekać na lepszą pogodę – żali się właściciel budowanego domu.

Gmina wie o problemie mieszkańców Uhruska, ale na remont drogi również musi czekać na lepsze warunki pogodowe. – Aby utwardzić nawierzchnię, musi być suchy grunt, by wjechać ciężkim sprzętem – mówi zastępca wójta Leszek Jóźwiak. – W przyszłym tygodniu zbierze się komisja, by wybrać najpilniejsze drogi do remontu. Wiem o sytuacji w Uhrusku, ale to nie jedyny taki przypadek w naszej gminie. Podobnie jest w Siedliszczu, Macoszynie Dużym i w Mszannej. Decyzję, które drogi zostaną utwardzone w pierwszej kolejności, musimy podjąć w porozumieniu z sołtysami wsi i mieszkańcami. Sądzę, że prace powinny ruszyć w kwietniu. (sr)