Topole strachu

Chełmianin od maja stara się o wycinkę uschniętych i niebezpiecznych topoli, które przy silniejszych podmuchach wiatru mogą doprowadzić do tragedii na drodze. Urząd obiecuje mu, że „w najbliższym czasie” zadanie zostanie zrealizowane.

Chodzi o potężne topole, stojące w pasie drogi wojewódzkiej nr 844 (po lewej stronie jadąc od Chełma w kierunku Hrubieszowa, między stacją paliw Orlen a skrzyżowaniem na Józefin).

– Sprawa rozpoczęła się pod koniec maja, kiedy podczas burzy spadająca gałąź prawie uderzyła w mój samochód – opowiada chełmianin.

Petycję w sprawie usunięcia uschniętych i niebezpiecznych drzew mężczyzna wysłał do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Lublinie. Odpowiedź przyszła w ciągu zaledwie 3 dni z informacją, że zarządcą tego akurat odcinka drogi jest Miasto Chełm. Wystosował więc identyczne pismo do miasta, na odpowiedź czekał tym razem miesiąc. Dowiedział się, że sporządzona została dokumentacja do złożenia wniosku o wycinkę. Na tym koniec. – W dalszym ciągu drzewa nie zostały usunięte, zamiast nich wycięto zdrowe drzewa po przeciwnej stronie ulicy, gdzie jest wykonywany chodnik.

Tuż nad nim wisi uschnięta gałąź, która przy silniejszym wietrze spadnie na ziemię. Pracownik ZDW powiedział mi, że na uschnięte drzewa nie jest konieczne uzyskanie zezwolenia na wycinkę i skoro wycinają drzewa po przeciwnej stronie, to nie problem, by od razu wyciąć te martwe. Czy prezydent i urząd miasta czekają, aż te drzewa zostaną powalone na ulicę i samochody podczas burzy lub spadające gałęzie zabiją człowieka, który będzie szedł po nowym chodniku? – pyta poirytowany mężczyzna.

Damian Zieliński z gabinetu prezydenta tłumaczy, że ze względu na to, iż drzewa znajdują się w pasie drogowym, konieczne było uzgodnienie wycinki z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska. Zapadła decyzja o wycince czterech uschniętych topoli. – Wycinka została zlecona Miejskiemu Przedsiębiorstwu Gospodarki Komunalnej, które w najbliższym czasie zrealizuje zadanie – obiecuje Zieliński. (pc, fot. nadesłane)