Tracą głowę i orientację za grzybami

Sezon na grzyby i zaginionych grzybiarzy trwa w najlepsze. W ubiegłym tygodniu policja znowu musiała ratować z opresji mieszkankę Świdnika, która zgubiła się na grzybobraniu w okolicach Zbereża. Kobieta lekkomyślnie oddaliła się od grupy i nie mogła trafić do autokaru.

We wtorek (3 października) około południa do dyżurnego włodawskiej komendy zadzwoniła wystraszona kobieta, która poinformowała, że zgubiła się w lesie. – Dzięki właściwie prowadzonej rozmowie oficer dyżurny ustalił, że kobieta przebywa w lesie w Zbereżu (gm. Wola Uhruska) – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Jednak najcenniejszą informacją, którą mundurowy pozyskał był numer słupka granicznego, przy którym znajdowała się kobieta. To właśnie po przekazaniu tej informacji Straży Leśnej Nadleśnictwa Sobibór kobieta po około 30 minutach została odnaleziona przez komendanta Straży Leśnej i odwieziona do autokaru, którym przyjechała. Jak się okazało, 64-letnia mieszkanka Świdnika wybrała się ze swoimi znajomymi na grzyby i w trakcie grzybobrania oddaliła się od swojej grupy tracąc orientację w terenie. Niezwykle pomocnym w tym przypadku narzędziem okazał się telefon komórkowy, dzięki któremu kobieta mogła skontaktować się z policją – dodaje pani rzecznik. – W tym przypadku cała historia zakończyła się szczęśliwie, ale apelujemy do wszystkich osób, które wybierają się na grzyby o rozwagę. O tej porze roku, gdy szybko zapada zmrok i spada temperatura – może szybko dojść do wyziębienia organizmu. Radzimy więc zabrać ze sobą naładowany telefon komórkowy, ciepłe okrycie i nieprzemakalną pelerynę. Przypominamy też, by do lasu, szczególnie w nieznanym nam terenie, nigdy nie wybierać się w pojedynkę. Starajmy się pozostać w kontakcie wzrokowym z osobami, z którymi wybraliśmy się na grzybobranie. Jeśli nie znamy terenu starajmy się nie oddalać od szlaków komunikacyjnych oraz miejsc, gdzie pozostawiliśmy pojazdy – przestrzega Tadyniewicz. (bm)