Trzy piętra w gruzach

Huk, który rozległ się na chwilę przed katastrofą budowlaną, ostrzegł mieszkańców i zapewne uratował kilkadziesiąt osób przed śmiercią pod gruzami. W środę, 24 maja, tuż przed godz. 14 w kamienicy przy Lubartowskiej 45 zawalił się strop ostatniej kondygnacji, a potem posypały się kolejne, aż do 1. piętra. – Ściany zaczęły pękać, meble spadały, nie czekałam, co będzie dalej – mówi jedna z mieszkanek. Większość mieszkańców kamienicy uciekła tuż przed tragedią.
W zawalonym budynku zasypany gruzami został 40-letni mężczyzna, który w czasie, gdy zdarzył się wypadek, spadł dwa piętra w dół. Na miejsce tragedii przyjechały specjalne jednostki straży pożarnej z Warszawy i Łodzi, które przeszukiwały teren gruzowiska i kierowały akcją ratowniczą. Zaginionego mężczyznę udało się odnaleźć i uratować. Został przewieziony do szpitala. Jego stan jest dobry – poza kilkoma złamanymi żebrami nic mu nie dolega.
Dach nad głową i dobytek straciło sześć rodzin. W feralnej kamienicy datowanej na 1900 rok zamieszkiwało 39 osób.

Żyjemy jak na tykającej bombie

Niepokoili się również mieszkańcy Targowej 4, którzy dwie noce spędzili w swoich lokalach tuż obok terenu rozbiórki, z wzrastającym napięciem nasłuchując dobiegających z zewnątrz odgłosów burzenia ścian sąsiedniego budynku. Zdezorientowani, niedoinformowani i oburzeni tą sytuacją mieszkańcy w piątek, 26 maja udali się do ratusza na spotkanie z prezydentem. Temperatura spotkania była gorąca. – Jeśli jest zagrożenie, prosimy nas ewakuować. Nikt nam nic nie mówi. Obok trwa rozbiórka, wszystko mi w domu tańczy, ja już dwie noce nie mogę spać – mówiła pani Sylwia Jakubczak, mieszkanka Targowej 4.
– Nic nie wiemy, czujemy się, jak na tykającej bombie. W autobusie, który nam podstawili przebywaliśmy do godziny 23.00, później wróciliśmy do domów, ale nie wiedzieliśmy, czy jest bezpiecznie – skarżyli się inni mieszkańcy Targowej 4. W całej kamiennicy przy Targowej 4 mieszka obecnie około 20 rodzin. Z niepokojem patrzą na los swoich sąsiadów, obawiając się, że podobna sytuacja może powtórzyć się również i u nich. – Ja nic z tego domu nie wzięłam. Tylko z działki przyszłam, ledwo pięć minut byłam w domu i zaraz zauważyłam, że ściana się obsuwa. Złapałam tylko torebkę i telefon, nie zdążyłam się nawet przebrać, i wyszłam na balkon. Bałam się na klatkę wyjść, że mnie zasypie. Sąsiedzi po mnie przyszli, sprowadzili z drugiego piętra. Taka tragedia, cały dorobek życia tam został. Ja jestem po operacji na kręgosłup, mam 65 lat. Pierwszą noc spędziłam u siostry, teraz jestem w hotelu, ale jak długo, to ja nie wiem – mówi pani Teresa Januszewicz, która mieszkała w zawalonej kamiennicy. Mieszkała tam z wnuczką, która uczęszcza do szkoły podstawowej na Niecałej. Dziecko przebywa w tej chwili u rodziny. – Wnuczka nic nie widziała, bo była w szkole. Nie wiedziała, co się dokładnie stało, tylko bardzo się o mnie bała i pytała, czy babcia żyje – dodaje pani Teresa.
– Ja spędziłam noc w hotelu na Kunickiego, warunki takie sobie, ale nie narzekam. Otrzymałam odzież, środki czystości, ale dzisiaj wszystko to, co na sobie mam, to pożyczone ubrania. Nie mam już nic swojego – mówi kolejna z mieszkanek. Ewakuowani mieszkańcy zostali rozwiezieni do hoteli autobusami. Część zdecydowała się zamieszkać u rodzin. Miasto ma im w trybie pilnym zapewnić lokale zastępcze, którymi w takiej ilości, jak na razie nie dysponuje.– Ewakuowani otrzymali napoje i posiłki, a ponieważ robiło się chłodno, podstawiliśmy autobus, w którym przebywali – mówił Jerzy Ostrowski, dyrektor Wydział Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego UM w Lublinie. Na miejscu pojawili się też psychologowie z Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Wielu właścicieli …

Budynek przy Lubartowskiej 45 ma wielu właścicieli. Prawie 40 procent udziałów ma w nim miasto. Tuż przed tragedią w lokalu na parterze był wykonywany remont i być może to on był przyczyną zawalenia. – Przyczyna katastrofy nie jest jeszcze znana, wyjaśnia ją nadzór budowlany – tłumaczył w dniu tragedii Łukasz Bilik, rzecznik Zarządu Nieruchomości Komunalnych. – Byłem na miejscu dzisiejszej katastrofy budowlanej przy ulicy Lubartowskiej. Bardzo współczuję mieszkańcom. Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego zapewnia im wsparcie – mówił tego samego dnia prezydent miasta Krzysztof Żuk.
Ewakuowani mieszkańcy spędzili noc w hotelu, ale do swoich mieszkań już nie powrócili. Kamienica musiała (w nocy z środy na czwartek) zostać rozebrana. Do Lublina przyjechał ciężki sprzęt, a specjalistyczne grupy ratowników były w nieustannym pogotowiu. Akcja rozbiórki zakończyła się o 7.00. Na miejscu była też dr Anna Ostańska, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, która podczas piątkowej konferencji uspokajała mieszkańców kamiennicy przy Targowej 4. – Państwo byliście cały czas bezpieczni, mogę jedynie przeprosić za dezinformację. Sytuacja była bardzo dynamiczna, wiele rzeczy się działo. W momencie działania ciężkiego sprzętu do kamiennicy wbiegł nam człowiek, po plecaczek z zeszytami dziecka a mógł przecież podejść do służb. Musieliśmy przerywać akcję i go szukać – mówiła Anna Ostańska. – Do swoich mieszkań zostaliście wpuszczeni dopiero wtedy, kiedy bezpiecznie położyliśmy ścianę i nie zagrażało to państwu, pracowaliśmy całą noc – dodała i zapowiedziała, że ekspertyza stanu technicznego budynku przy Targowej 4 ma być wykonana w trybie pilnym – do końca czerwca.

Lęk i niepewność

Jednym z powodów piątkowej wizyty w ratuszu mieszkańców był również lęk i niepewność co do dalszych losów mieszkań, które pozostały i sąsiadują z wielką dziurą i gruzowiskiem. W piątek wieczorem (około 21.00) zapadła decyzja dotycząca ewentualnego wyburzania dalszej części kamiennicy. Po analizie postanowiono, że nie będzie wyburzana ani ta część znajdująca się przy ul. Targowej i ul. Nowy Plac Targowy, ani ta przy Lubartowskiej. Taką decyzje po oględzinach budynku wydał Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Nadzór budowlany po sprawdzeniu stanu instalacji (gaz, woda prąd elektryczny) w kamienicach pozwoli wrócić do nich lokatorom (łącznie około 50 osobom). Zarządca budynku zobowiązany jest w trybie pilnym zamurować otwory drzwiowe w ścianach, przylegających bezpośrednio do ruiny. Lokatorzy Targowej 4 już dawno zgłaszali zły stan swojego budynku m.in. pęknięcia na ścianach. – Właśnie dlatego wezwałam do siebie zarządcę budynku. Weryfikujemy dokumenty. Jeszcze dziś tam wejdziemy i podstemplujemy budynek – mówiła Anna Ostańska powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. – Jeśli państwo widzicie, że ktoś wykonuje jakieś otwory, przebicia, wywozi się kontenery gruzu, a nie widzicie, że coś się wzmacnia, bardzo proszę o interwencje, o zgłoszenie tego zarządcy lub bezpośrednio nadzorowi budowlanemu – dodała. Sprawę katastrofy budowlanej na ulicy Lubartowskiej bada też prokuratura. Zachodzi podejrzenie, że winny zawalenia budynku może być właściciel lokalu, który podczas remontu prawdopodobnie usunął ścianę nośną, doprowadzając w finale do zawalenia się trzech kondygnacji. Remont w lokalu na parterze był prowadzony od marca tego roku. Po zdjęciu podwieszanego sufitu okazało się, że strop jest wygięty, o czym współwłaściciele poinformowali Zarządu Nieruchomości Komunalnych. Formalne śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte w czwartek. Winny zagrożony jest karą do 12 lat więzienia

Ostry dyżur radnych

– Dotknęła nas sytuacja dramatyczna. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych – mówił Tomasz Pitucha, przewodniczący klubu radych PiS. Radni zapowiedzieli, że rozpoczynają dyżury, podczas których będą spotykać się z mieszkańcami Lublina. Ich celem jest zbieranie informacji na temat stanu technicznego budynków i mieszkań. – Wiele osób skarży się, że w majątku miejskim nie wykonywane są remonty lub jeśli do nich dochodzi, to zdarza się to rzadko. Uruchamiamy ostry dyżur – informowali. Z mieszkańcami chcą spotykać się w ratuszu (sala nr 1, parter) w dni powszednie w godz. 16-18. Konsultacje potrwają do 9 czerwca, a zgłoszenia po analizie trafią na biurko prezydenta Lublina.
Po katastrofie budowlanej przy ul. Lubartowskiej 45 Zarząd Nieruchomości Komunalnych zdecydował, że od poniedziałku ruszą kontrole stanu technicznego wszystkich kamienic należących do miasta. Mieszkańcom zawalonej kamiennicy można pomóc wpłacając, środki na konto Polskiego Czerwonego Krzyża, który prowadzi zbiórkę pieniędzy dla poszkodowanych w katastrofie budowlanej przy Lubartowskiej. Pieniądze można wpłacać na konto PCK: 79 1160 2202 0000 0002 4987 5844, z dopiskiem „Katastrofa budowlana”. Pomocy udziela mieszkańcom Lubartowskiej także MOPS.  Emilia Kalwińska