Tym razem nie udało się…

ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI – ChKS CHEŁMIANKA 3:1 (2:1)
0:1 – Kompanicki (12 karny), 1:1 – Kaganek (15), 2:1 – Rycaj (42), 3:1 – Kalita (90+1).


ORLĘTA: Stężała – Ciborowski, Kiczuk, Radosław Kursa, Szymala, Kaganek, Kot (78 Panufnik), Ilczuk (70 Perin), Sułek, Rycaj (90+2 Lipiński), Wojczuk (89 Kalita).

ChKS: Drzewiecki – Rafał Kursa, J. Niewęgłowski, Chodziutko, Kompanicki, Kotowicz, Myszka (75 Budzyński), Uliczny, Koszel, Kocoł, Zawiślak.

Po serii trzech wygranych z rzędu piłkarze Chełmianki udali się do Radzynia Podlaskiego po kolejną zdobycz punktową. Nawet fakt, że dzień przed meczem zachorował Przemysław Kwiatkowski i trener Artur Bożyk musiał znów dokonać roszad w wyjściowej jedenastce, nie wpłynął demobilizująco na chełmski zespół. Absencja najdłużej grającego w Chełmiance Kwiatkowskiego spowodowała jedynie, że ławka rezerwowych gości w Radzyniu Podlaskim była dość skromna.

Początek meczu w wykonaniu Chełmianki był dobry. Już w 1 min. przed szansą na gola stanął Hubert Kotowicz, jednak jego płaskie uderzenie z 14 m złapał Krzysztof Stężała. W 12 min. goście wyszli na prowadzenie. Po akcji Przemysława Koszela i zagraniu w pole karnego do wbiegającego Krzysztofa Zawiślaka, jeden z obrońców Orląt zahaczył chełmskiego napastnika i sędzia Piotr Burak bez wahania wskazał na jedenasty metr. Karnego pewnie wykonał Mateusz Kompanicki. Niestety, trzy minuty później gospodarze doprowadzili do remisu. Po stałym fragmencie gry obrońcy Chełmianki nie upilnowali Jakuba Kaganka, który z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do siatki. Podopieczni Artura Bożyka ruszyli po drugiego gola, ale też kilka razy byli w opałach. Dobrą sytuację po akcji Kamila Kocoła zmarnował Koszel, a po rzucie rożnym i odbitej od obrońców piłki okazję do zdobycia bramki zaprzepaścił Kompanicki. Orlęta dwukrotnie groźnie strzelały z rzutów wolnych, z czego raz bardzo dobrze interweniował Damian Drzewiecki. W 42 min. Chełmianka wykonywała rzut wolny z około 30 metrów od bramki przeciwnika. Uderzona przez Kotowicza piłka odbiła się od muru i miejscowi wyszli z szybkim kontratakiem. Chełmianie nie zdążyli odbudować ustawienia i Karol Rycaj znalazł się w sytuacji sam na sam z Drzewieckim, której nie zmarnował.

Po zmianie stron Chełmianka ruszyła odrabiać straty i uzyskała wyraźną przewagę. Okazji do zdobycia gola było kilka, mieli je Kocoł, dwie Rafał Kursa, Norbert Myszka strzelając z dystansu, ale najlepszą w 71 min. miał Zawiślak. Po dośrodkowaniu Pawła Ulicznego i strzale chełmskiego napastnika, piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców gospodarzy. Orlęta kilka razy skontrowały i pod bramką Drzewieckiego było gorąco, ale bramkarz Chełmianki grał bezbłędnie. W 82 min. na trybuny powędrował trener Orląt, Rafał Borysiuk, który przez niemal cały mecz przeszkadzał sędziemu Burakowi, komentując jego decyzje, a trzy minuty potem za drugą żółtą kartkę i czerwoną z boiska zszedł Kaganek. Chełmianka jeszcze mocniej przycisnęła, jednak zamiast wyrównującego gola, kibice oglądali bramkę na 3:1. Inna sprawa, że ewidentny błąd popełnił arbiter główny, który nie odgwizdał przewinienia Karola Kality na Jakubie Niewęgłowskim. Chełmski stoper, gdy opanowywał piłkę, został pociągnięty przez rywala za koszulkę i sprowadzony do parteru. Sytuację wykorzystał Kalita, strzelając trzecią bramkę.

Przed Chełmianką dwa kolejne mecze. W środę 29 sierpnia o 17.30 na stadionie miejskim zespół trenera Bożyka zagra z Avią Świdnik, a w sobotę 1 września o 17.00 zmierzy się na wyjeździe z Sołą Oświęcim. (s)