Typ w kominiarce zasiał strach pod szkołami

Niestety, to nie rozsiewana przez internet plotka ale prawdziwa informacja – pod świdnickimi szkołami faktycznie kręcił się ostatnio podejrzany typ, który napastował uczniów. Policja, która przed tygodniem tylko potwierdzała, że docierały do niej takie sygnały, ale póki co nie znalazły potwierdzenia, dziś przyznaje, że wpłynęło do niej oficjalne zgłoszenie od rodzica jednego z uczniów. Mundurowi zapewniają, że intensywnie działają, by wyjaśnić sprawę i podjęli czynności, by dzieci mogły czuć się bezpieczne.


W poprzednim numerze „Nowego Tygodnia” w materiale „Jest coś na rzeczy?” pisaliśmy, że „po mieście” krąży informacja, iż pod jedną z podstawówek nieznajomy mężczyzna zaczepia dzieci. Takie wieści dotarły również do świdnickiej policji, ale oficjalnie nikt nie zgłosił takiego przypadku. Po publikacji odezwało się do nas kilkoro rodziców, którzy twierdzili, że takie sytuacje rzeczywiście miały miejsce i policja powinna potraktować sprawę jak najbardziej poważnie.
– To nie plotka ani miejska legenda, ale fakt – mówią rodzice. – Pierwsze takie zdarzenie miało miejsce w połowie listopada. Jakiś mężczyzna podbiegł do chłopca, który szedł chodnikiem przy SP nr 3, złapał go i zaczął za sobą ciągnąć. Na szczęście nadeszli jacyś gimnazjaliści. Mężczyzna się przestraszył i uciekł. To było w biały dzień – między godziną 14 a 15. Kilka dni później nieznajomy mężczyzna na chodniku, może sto metrów od szkoły, szarpał jakąś dziewczynkę.
Do ostatniego ze zdarzeń miało dojść w ubiegły poniedziałek, 27 listopada. Mężczyzna w kominiarce miał zaczepić grupkę szóstoklasistów, którzy przechodzili z jednego budynku szkoły do drugiego na dodatkowe zajęcia. Szarpał jednego z chłopców i uderzył go w brzuch. O sprawie została powiadomiona policja.
– Gdyby to był jednorazowy przypadek, pewnie byśmy się tak nie martwili, ale to powtórzyło się już któryś raz. Byliśmy zszokowani, kiedy usłyszeliśmy, że zaczepiono szóstoklasistę. To już nie małe dziecko, a chłopak, który ma 170 cm wzrostu. Podbiegł do niego zamaskowany mężczyzna i uderzył. Przecież to wygląda ja napad! Dzieci są przestraszone. Boją się same chodzić do szkoły, boją się same z niej wracać – mówi jeden z naszych czytelników i dodaje, że do podobnych zdarzeń miało dojść także w okolicach „siódemki” i „czwórki”.
Rodzice apelują do policjantów, by nie lekceważyli tej sprawy i podjęli wszelkie możliwe działania, by wyjaśnić, kto straszy ich dzieci.
– Sytuacja trwa już któryś tydzień – mówi jeden z ojców. – Ponoć w środę (29 listopada – przyp. red.) policja kogoś zatrzymała. Ten mężczyzna długo siedział pod jedną ze szkół. Później wszedł do niej; po chwili znów wyszedł. Ogólnie podejrzanie się zachowywał, ale ponoć miał sensowne wytłumaczenie. Słyszałem, że ludzie robili mu zdjęcia, ale nie ma co się dziwić. Jesteśmy przewrażliwieni. Prosimy policję o rzetelne zajęcie się sprawą. Doszły do nas słuchy, że od mamy chłopca, który został napadnięty w ostatni poniedziałek, zgłoszenie przyjęto dopiero w środę. Dlaczego tak późno? Chcemy, aby nasze dzieci czuły się bezpiecznie. Prosimy też o większą ilość patroli w rejonie szkół, zwłaszcza pieszych. Jest taki odcinek za dawną SP nr 1, taki chodnik, którym dzieci często chodzą. Znajduje się między garażami. Samochód tam nie wjedzie, a to właśnie tam miała miejsce sytuacja z tym chłopcem, który był ciągnięty po chodniku.
Dyrektorzy świdnickich szkół apelują do rodziców, by zachowali spokój, bo wówczas dzieci też będą czuły się bezpieczniej.
– Miejmy oczy szeroko otwarte; zwracajmy uwagę na to, co dzieje się w okolicy szkół, ale nie dajmy się zwariować – mówi jeden z dyrektorów.
Policjanci zapewniają, że każdy sygnał, jaki do nich trafia, jest rzetelnie weryfikowany, a od samego początku, od kiedy do mundurowych docierały informacje o niepokojących zdarzeniach w rejonie szkół, zwiększono tam patrole. Prowadzą je także policjanci w cywilu.
– Żadnego sygnału nie bagatelizujemy – zapewnia mł. asp. Elwira Domaradzka, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Świdniku. – Wcześniej nie było konkretnych zgłoszeń. Docierały do nas jedynie sygnały. Dopiero w ubiegłą środę, późnym popołudniem, jedna z osób złożyła zawiadomienie. Dotyczyło ucznia ze Szkoły Podstawowej nr 3. Mieliśmy też jedną interwencję w rejonie tej placówki. Obecnie w związku z tą sprawą są prowadzone bardzo intensywne działania operacyjne, rozpoznawcze i prewencyjne. Sprawdzamy każdy sygnał.
Rzecznik dodaje, że od kiedy do komendy zaczęły płynąć pierwsze sygnały o nieznajomym, który zaczepia dzieci, policyjny specjalista do spraw nieletnich kontaktował się z pedagogami i dyrekcjami szkół.
– Do dyrekcji nie docierały wówczas konkretne sygnały dotyczące konkretnych osób, ale pogłoski. Jeden oficjalny sygnał mamy ze środy. Informacja zaczęła już żyć swoim życiem. Niektóre przekazy, które trafiały do nas, urosły do wielkiej rangi, a nie znajdowały potwierdzenia w rzeczywistości. Niemniej jednak prosimy mieszkańców, aby zgłaszali nam wszelkie niepokojące zdarzenia. Jeśli coś złego dzieje się w Świdniku, to w niedługim czasie na pewno zostanie wykryte. Apelujemy też do mieszkańców, aby przeprowadzali z dziećmi rozmowy o szeroko rozumianym bezpieczeństwie; uczulajmy dzieciaki zwłaszcza w temacie kontaktów z nieznajomymi – mówi rzecznik. (w)