Upadł, ale nadal groźny

Śmierdzący osad i piana w rzece, zmieniony kolor wody, zanieczyszczone przez szlam brzegi oraz ślady działania chemii na przybrzeżnej roślinności – to skutki odprowadzania nieoczyszczonych ścieków do Bugu przez były zakład produkcji papieru i tektury Sco-Pak w Orchówku. Mimo regularnych zrzutów ścieków do rzeki, zapewne nigdy nie dowiemy się, jaką skalę miał ten proceder, bo prokuratura właśnie umorzyła postępowanie w tej sprawie. Zakład, choć upadł pół rok temu, nadal zagraża środowisku.

Sco-Pak był jednym z największych zakładów produkcyjnych w regionie. Dzisiaj fabryka papieru i tektury w Orchówku (gm. Włodawa) może co najwyżej stanowić scenografię do kręcenia horrorów albo filmów katastroficznych, bo po ogłoszeniu upadłości załoga została zwolniona a zakład niszczeje. Mało tego, stanowi też potencjalną bombę ekologiczną, bo od chwili, gdy nagle odcięto zasilanie, wszystko zostało porzucone bez żadnego zabezpieczenia.

W wielkich zbiornikach nadal znajdują się chemiczne ścieki, na liniach są pozostałości po produkcji, w kotłowni resztki paliwa. Właśnie dlatego ten teren jest pod stałą obserwacją chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie. Ale to nie jedyny problem. Inspektorzy, na jeszcze działający zakład, nałożyli kilkumilionową karę za niewykupienie uprawnień do emisji dwutlenku węgla, ale nijak nie mogą się porozumieć w tej sprawie, bo nie ma żadnej osoby odpowiedzialnej za kontakt – nikt nie odbiera korespondencji.

Wszystko wskazuje też na to, że odpowiedzialności nikt nie poniesie za przynajmniej kilkukrotne zrzuty ścieków do Bugu, bowiem pod koniec grudnia ub.r. Prokuratura Rejonowa we Włodawie umorzyła postępowanie w tej sprawie, tłumacząc, że biegły powołany do sporządzenia ekspertyzy stwierdził w niej, iż stężenie ścieków w wodzie było na tyle niskie, że nie można było uznać jej za zanieczyszczoną w rozumieniu przepisów. Było to kolejne umorzenie dotyczące spuszczania ścieków do rzeki Bug przez zakłady działające w Orchówku. Co gorsze, zapewne nigdy nie dowiemy się, na jak wielką skalę zatruwany był Bug, a czyniono to regularnie, co potwierdzali funkcjonariusze Straży Granicznej czy wędkarze.

Sco-Pak nadal ma bezpośredni odpływ ścieków przemysłowych do rzeki Bug, a gdy działał, miał też tzw. pozwolenie zintegrowane, w którym określony był m.in. górny poziom substancji chemicznych w ściekach, które mogą zostać wypuszczone. Aż trzy zgłoszenia przyjęte przez chełmski WIOŚ tylko w 2018 roku, dotyczące zatruwania rzeki przez tę firmę, potwierdziły się. – Do wody trafiały ścieki o przekroczonych normach. Niestety, przepisy stanowią tak, że podmiot, który zatruwa środowisko, może zostać ukarany tylko na podstawie badań automonitoringowych.

Oznacza to, że sam zleca badanie próbki swoich ścieków. I tu ciekawa sytuacja – gdy my trzykrotnie stwierdziliśmy przekroczenie norm w naszych próbkach, próbki Sco-Paku okazywały się czyste, więc nie mieliśmy podstaw do nałożenia kary. Oczywiście nie poprzestaliśmy na tym, głównie ze względu na fakt, że sytuacja powtarzała się z niepokojącą wręcz częstotliwością. Sprawę zgłosiliśmy do marszałka województwa lubelskiego, który na podstawie art. 195 Prawa o ochronie środowiska może ograniczyć bądź zawiesić pozwolenie zintegrowane Sco-Pakowi.

O sprawie została też powiadomiona Prokuratura Rejonowa we Włodawie, która wszczęła postępowanie w kierunku art. 182 Kodeksu karnego, czyli zanieczyszczenia środowiska w znacznych rozmiarach – informował przed rokiem Andrzej Wereszczyński, kierownik chełmskiego WIOŚ. Wyniki badań próbek pobieranych podczas każdej interwencji WIOŚ-u przekraczały wszelkie dopuszczalne normy. (bm)