Uratowali od pewnej śmierci

Nie tylko dla bezdomnych, ale i starszych, samotnych osób panujące na dworze mrozy są wyjątkowo niebezpieczne. Tylko przez trzy najsilniejszych mrozów udało się uratować przed zamarznięciem kilka osób z Chełma i powiatu. W jednym przypadku, gdyby pomoc nie przyszła na czas, mogłoby się skończyć tragicznie.

Wychłodzonego mężczyznę strażnicy miejscy znaleźli na początku minionego tygodnia na terenie ogródków działkowych przy ul. Przemysłowej. Gdyby nie szybka interwencja, spanie kolejną noc na mrozie pod gołym niebem mogłoby się dla niego skończyć tragicznie.
Innego włóczęgę zabrali z klatki schodowej bloku przy ul. Wolności. Kolejnego, w czwartek rano (1 marca), wyprowadzili z budynku urzędu miasta. Wszyscy byli napici – po obudzeniu zostali przewiezieni do ciepłej izby ośrodka pomocy osobom uzależnionym. Z kolei bezdomny, znaleziony we wtorek przez policję przy ul. Kąpieliskowej, z podejrzeniem hipotermii po alkoholu i spaniu na dworze został przewieziony karetką do szpitala.
Na oddział trafił również mieszkaniec Leszczanki (gmina Rejowiec Fabryczny). Wyziębionego i zaniedbanego mężczyznę z podejrzeniem hipotermii ratownicy medyczni wyprowadzili z jego domu 26 lutego. Tego samego dnia pogotowie ratunkowe wyjeżdżało też do Rudy-Huty, jednak mimo wyziębienia i złego stanu mężczyzna odmówił pomocy, wolał zostać sam w domu.
Siarczyste mrozy na dworze są najbardziej niebezpieczne dla osób bezdomnych, samotnych i w podeszłym wieku (w szczególności pod wpływem alkoholu). Dlatego zarówno policjanci, jak i strażnicy miejscy, każdego dnia kontrolują miejsca, w których mogą przebywać chełmscy kloszardzi – klatki schodowe, pustostany, piwnice, ogródki działkowe, etc. Przez trzy dni przychodzili na teren starej wagonowni, gdzie koczował przy minusowych temperaturach mężczyzna w średnim wieku. Za każdym razem jednak odmawiał pomocy i zapowiadał, że przeniesie się do kolegi w Okszowie. W końcu zniknął.
Służby apelują, by nie przechodzić obojętnie obok potrzebujących pomocy, śpiących na dworze, starszych i niedołężnych pozostawionych samymi sobie w mieszkaniu, zwłaszcza teraz. Jeśli zobaczymy kogoś takiego, powinniśmy niezwłocznie zadzwonić na numer alarmowy straży lub policji. (pc)