Uratowali sołectwo, na chwilę

Wojewoda lubelski unieważnił uchwałę rady gminy Dubienka o likwidacji sołectwa Janostrów i włączeniu go do sołectwa Brzozowiec. – Faktycznie popełniliśmy błąd, ale jeszcze raz rozpoczynamy procedurę – zapowiada Krystyna Deniusz-Rosiak, wójt Dubienki. A mieszkańcy pytają, po co likwidować sołectwo, skoro jest taki opór.

Do likwidacji kilku sołectw gmina Dubienka podchodziła już dwukrotnie. Ostatnią uchwałę zaskarżyli mieszkańcy niewielkiej wsi Janostrów. Sprzeciwiają się likwidacji tłumacząc, że skoro ich wieś istnieje, skoro ma mieszkańców, to powinna mieć też siedzibę sołectwa. Ale żeby uratować sołectwo, chęci nie wystarczą. Potrzeba czegoś więcej i to udało się znaleźć.

– Wójt popełniła błąd formalny, złamała statut gminy, bo nie zachowała odpowiednich terminów wyłożenia uchwały do zaopiniowania w ramach konsultacji społecznych – mówi Edward Olchowski z Janostrowa. – Na tej podstawie wojewoda uchylił uchwałę rady gminy.

– Faktycznie popełniliśmy błąd i przyznaję się do tego – mówi wójt. – Uchwała powinna być wyłożona przez 30 dni a była krócej. Rozpoczniemy procedurę od nowa. Sprawa powinna stanąć na najbliższej sesji, 20 listopada. Zostanie wyłożona przez 30 dni po to, żeby wypowiedzieli się mieszkańcy. Spodziewam się, że znowu będą przeciwni, ale nie jest to dla nas wiążące. Dopełnimy formalności, żeby od nowego roku sołectwa funkcjonowały już w nowej organizacji i można było wybrać dla nich sołtysów.

Ich kadencja skończyła się na początku br. Ale ze względu na pandemię i zapowiedź łączenia sołectw z wyborami się wstrzymano.

Zdaniem Olchowskiego powtórzone powinny być uchwały o likwidacji wszystkich sołectw (Stanisławówki, którą włączono do Uchańki, Zagórnika, który połączono ze Skryhiczynem, Nowokajetanówki i Kajetanówki włączonych do Radziejowa oraz Holendrów, które przeszły pod sołectwo Siedliszcze). Wójt uważa, że decyzja wojewody dotyczy Janostrowa, ponieważ tylko uchwałę w jego spawie zaskarżono. – Uchwały były podejmowane oddzielne dla każdego likwidowanego sołectwa, ale wszystkie są obarczone tym samym błędem i wszystkie są nieważne – uważa Olchowski.

Po co jednak wójt chce ograniczać liczbę sołectw, skoro budzi to taki opór mieszkańców? – Janostrów ma zaledwie szesnastu zameldowanych mieszkańców a faktycznie mieszka tam mniej ludzi – mówi. – Nawet po połączeniu z Brzozowcem będzie to najmniejsze sołectwo w gminie, liczące 68 osób.

Wójt twierdzi, że łączenie pozwoli na lepsze wykorzystanie pieniędzy z funduszu sołeckiego. Bo przy niewielkim funduszu, który dostają tak małe wioski, niewiele można zrobić. Ale ludzie boją się, że to większa wieś będzie decydować, na co mają być przeznaczone pieniądze. I zawsze lokować je tam gdzie mieszka więcej ludzi.

– Nie wiem, dlaczego jest taki opór. Przecież nie likwidujemy wsi – mówi wójt. – Janostrów, podobnie jak inne sołectwa, nic nie straci finansowo. – W naszych statutach jest zapis, że pieniądze będę przekazywane z wyróżnieniem na każdą wieś. A większymi kwotami można racjonalniej gospodarować.

– To po co jest samorząd, skoro likwiduje się sołectwa? Idąc takim tokiem myślenia można dojść do wniosku, że lepiej włączyć małą Dubienkę do sąsiedniej gminy Dorohusk i będzie co roku oszczędność 1,5 mln zł na kosztach administracji – mówi E. Olchowski. – Zamiast podejmować ważne uchwały, zajmować się budową dróg, to marnuje się czas na takie tematy zastępcze, które później i tak uchyla wojewoda. (bf)