Urzędnik dał plamę…

Gmina Sawin w 2008 roku sprzedała 40-arową działkę w Czułczycach Dużych, z czego 13 arów, według ogłoszenia, miały zajmować tereny budowlane. Kiedy nowi właściciele po latach zdecydowali się sprzedać nieruchomość, okazało się, że na działce nie można wybudować domu, bo niemal w całości jest rolna…

– Zostaliśmy oszukani przez gminę – mówi właścicielka działki. – W ogłoszeniu było napisane, że 13 arów to tereny budowlane, a 27 arów – rolne. Dlatego mój ojciec zdecydował się stanąć do przetargu. Po kupnie działki aktem notarialnym przekazał mi ją w drodze darowizny.
Z podatkiem VAT i kosztami notariusza za działkę zapłacono prawie 17 tys. zł. Co ciekawe, w akcie nie ma jednak słowa o tym, jaką powierzchnię zajmują tereny budowlane. – Jest napisane tylko, że działka w części ma przeznaczenie budowlane, a w części rolne – mówi jej właścicielka. – Dokładnych liczb nie ma. Tymi zapisami nie zawracaliśmy sobie jednak głowy. Do czasu, gdy postanowiliśmy ją sprzedać. Znaleźliśmy kupca, który przed sfinalizowaniem transakcji postanowił sprawdzić w gminie przeznaczenie działki i okazało się, że nie można na niej wybudować domu. Zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego gminy nieruchomość ma przeznaczenie pod uprawy polowe, urządzenie infrastruktury technicznej oraz zalesienie. Nie ma mowy nic o jednorodzinnym budownictwie mieszkaniowym. Chcieliśmy wyjaśnić sprawę w urzędzie gminy, ale urzędnicy nie do końca przyznają się do błędu. Działka nie została dokładnie wymierzona, bo raz urzędniczka mówiła, że znajduje się 50 metrów od drogi powiatowej, potem 60 metrów, a ostatnio aż 100 metrów. Nie wiedziała też, ile arów zajmują tereny budowlane. Raz mówiła o ośmiu, innym razem o pięciu. Zażądaliśmy odszkodowania w kwocie, jaką zapłaciliśmy za grunt. Urząd chce natomiast zapłacić tyle, ile wynosiła cena wywoławcza, czyli 10 300 zł bez podatku VAT. To nas nie satysfakcjonuje, bo ponieśliśmy dużo wyższe koszty. W 2008 roku za hektar działki rolnej płacono około 10 tys. zł. Zatem kupiona przez nas nieruchomość była wtedy warta 4 tys. zł.
Właścicielka działki już złożyła wniosek o jej odrolnienie. Wójt gminy Sawin Dariusz Ćwir przyznaje, że został popełniony poważny błąd przy sprzedaży nieruchomości. – Sprawę należy jak najszybciej wyjaśnić i nie dziwię się, że ludzie domagają się odszkodowania. Nie wykluczam również wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec urzędników, którzy zajmowali się przygotowaniem przetargu – podkreśla wójt. (ptr)