Urzekająca potęga skoków

Piękne konie, fantastyczna rywalizacja i dobra organizacja co roku ściągają na lubelską Cavaliadę tysiące widzów

Wszystko wskazuje na to, że lubelska CAVALIADA stała się sportową tradycją. Przez cztery dni jej trwania (15 – 18 lutego), hale Targów Lubelskich po raz kolejny zapełniły się tłumami sympatyków jeździectwa. Także zawodnicy pokochali Lublin. W tym roku na CAVALIADĘ przyjechało 147 zawodników z 14 państw.


Obok reprezentacji krajów sąsiadujących z Polską w tym roku do Lublina po raz pierwszy przyjechali jeźdźcy z Belgii, Holandii, Norwegii i Rumunii. Wszyscy zawodnicy przywieźli ze sobą 269 koni. Ta liczba dotyczy jedynie konkursów skoków, bo do ogólnej statystyki należy doliczyć konie i zawodników, startujących w turniejach ujeżdżenia, powożenia i Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego, które towarzyszyły zawodom w skokach.

A chętnych ciągle przybywa

Podczas konferencji prasowej, zorganizowanej dzień przed rozpoczęciem zawodów, Dominik Nowacki, dyrektor CAVALIADA Tour i Szymon Tarant, dyrektor sportowy CAVALIADY, powiedzieli, że wskutek dużej liczby zgłoszeń nie wszyscy, którzy chcieli, mogli w Lublinie wystartować. Coraz więcej najmłodszych, głównie amazonek, startuje na kucykach, w konkursie CAVALIADA Future, dlatego organizatorzy CAVALIADY zmuszeni byli obniżyć wiek najmłodszych jeźdźców. W pierwszych edycjach CAVALIADY mogli startować zawodnicy 14-letni, w późniejszych do startu dopuszczono już 11-latków.
Dyrektorzy nie kryli zadowolenia, że CAVALIADA przyjęła się na Lubelszczyźnie – regionie z dużymi tradycjami w hodowli koni.

Juniorki górą

Sportowe zmagania CAVALIADY 2018 w czwartek 15 lutego rozpoczął konkurs skoków Małej Rundy na przeszkodach 120 cm. Triumfowały w nim trzy amazonki. Pierwsza była Julia Cieślar na pięknym, siwym Bingo przed juniorką – 14-letnią Natalią Stefańską na Papillonie i Dajaną Pawlicką na Cappuccino. Dziewczyny ograły weterana i olimpijczyka Grzegorza Kubiaka, który na Aloubette był czwarty.
W drugim konkursie Średniej Rundy (130 cm) zwyciężył najlepszy polski zawodnik w rankingu Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej (FEI) – Jarosław Skrzyczyński na Quintelli. Druga była Julia Cieślar na Poetin, trzeci Niemiec Christoph Lanske na Chacco’s Girl. Następny konkurs – Dużej Rundy (140 cm) wygrał Mściwoj Kiecoń na Dantosie. Drugi był Estończyk Tilt Kivisild na Don Kide, trzeci ponownie Christoph Lanske, tym razem na Cilli Lou.
A potem z lubelskiej hali usunięto przeszkody. Na ich miejsce postawiono „ujeżdżeniowy czworobok”. W konkursie św. Jerzego rozpoczęło rywalizację ośmioro jeźdźców, wśród nich troje byłych zawodników Lubelskiego Klubu Jeździeckiego – Katarzyna Łukasik na E.Smaragd, Elżbieta Liberda na Don Joaquinie i Jarosław Wierzchowski na Zeusie. Sędzią głównym konkursów ujeżdżenia był prof. Sławomir Pietrzak, prezes Stadniny Koni w Janowie Podlaskim. Najlepiej wykonał program i wykazał się pięknym, efektownym ruchem Aqsel, dosiadany przez Emilię Jach z KJ Lider Radzionków. Druga była jej klubowa koleżanka Ilona Janas, trzecia: Katarzyna Łukasik, obecnie reprezentująca KJ Pegaz Chwałowice.

Zaprzęgi ruszyły

Kolejnym punktem programu był pierwszy konkurs Halowego Pucharu Polski w powożeniu zaprzęgami czterokonnymi. Rozegrano go jako konkurs zręczności z elementami próby terenowej, czyli zaprzęgowego maratonu. Rywalizowało pięć ekip. W przynajmniej dwóch zaprzęgach publiczność mogła zobaczyć konie unikalnych ras. W zaprzęgu Wiesława Sadowskiego szły konie fryzyjskie, a w czwórce Adriana Kostrzewy – cztery siwe konie rasy lipicańskiej.
Zaprzęgi ruszyły! Konie przez chwilę to pędziły galopem, by zaraz potem na sygnał powożącego przejść do spokojnego kłusa. Jak zwykle doping widzów zagłuszał muzykę, a powożący i ich luzacy, kontrolujący balans bryczek na zakrętach, dokonywali cudów zręczności. Emocje były tym większe, że drugi nawrót był konkursem szybkości.
Bezkonkurencyjne okazały się lipicany Adriana Kostrzewy. Drugi był Paweł Mazurek, a trzeci Bartłomiej Kwiatek.
Ostatnim, mocny akcent czwartkowego wieczoru był konkurs Potęgi Skoku: siedmiu odważnych jeźdźców, na parkurze tylko cztery przeszkody i ta najważniejsza – mur o wysokości 170 cm. Trzeba podprowadzić konia maksymalnie blisko takiej przeszkody, aby skok nie był zbyt płaski, a jednocześnie skoczyć z takiej odległości, aby… to było możliwe, czyli „właściwie rozliczyć odskok” – jak mówią jeźdźcy.
W pierwszej próbie mur pokonali bezbłędnie wszyscy . Wysokość wzrosła do 185 cm. Przeszkody zostały tylko dwie: mur i szeroki triple bar. W drugiej próbie, ku smutkowi lubelskich kibiców, odpadł niestety „ambasador lubelskiego jeździectwa w Niemczech”, Paweł Jurkowski, na Contre Attaque i trzech innych zawodników. Z dalszej rywalizacji zrezygnował Jarosław Skrzyczyński.
Trzecia próba – 195 cm – tu odpadł Niemiec Andre Plath. Jego Crowbar spadł na przeszkodę, nieco ją demontując tylnymi nogami.
Przy wysokości dwóch metrów na parkurze trzech Polaków. Marek Lewicki na Corrado X zrzucił górny segment muru, ale Jan Bobik na Santisie i Wojciech Wojcianiec na Chintablue pokonali dwa metry bezbłędnie! Chwilę później zdecydowali o podziale nagrody pieniężnej i zakończeniu rywalizacji.

Oszałamiający doping

Piątek na CAVALIADZIE rozpoczął konkurs ujeżdżenia klasy CC5. Miejscami zamieniły się amazonki z KJ Lider Radzionków. Pierwsza była Ilona Janas na Lordzie Django, druga Emilia Jach. Trzecie miejsce zajął Grzegorz Cichoń na Dreamerze.
W konkursie Średniej Rundy w ponownie triumfowała Julia Cieślar na Poetin przed Maureen Bonder z Holandii na Havingas Barco i Jarosławem Skrzyczyńskim na Quiro 5. Ten sam zawodnik niedługo potem wygrał kolejny konkurs – Dużej Rundy (145 cm) na Silver Shine. Drugi był Jan Bobik na Farmerze, trzeci Michał Kaźmierczak na Stakorado. Czwarte miejsce zajął ubiegłoroczny zdobywca Grand Prix Lublina Czech Ales Opatrny.
W przerwie młodzi fani jeździectwa stali w gigantycznej kolejce po autografy mistrzów hipodromów.
Następnie obsługa ustawiła przeszkody do konkurencji Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego. Przypominały te z prawdziwej próby terenowej, ale tu, ze względu na bezpieczeństwo, nie było elementów stałych. Szczególnie widowiskowy był „bankiet” ustawiony na przyczepie, na który należało wskoczyć, przejechać całą długość i zeskoczyć, a zaraz po zeskoku czekał drugi bankiet – ten trzeba było śmiało przeskoczyć.
Startowało dziewięć par. Tempo konkursu było szybkie, przeszkody widowiskowe, więc widzowie ochoczo dopingowali zawodników. Zwyciężył Mateusz Kiempa na wspaniałym, irlandzkiej z hodowli hunterze Lassban Radovix. Imponował spokój tego konia, ale też wykrok nóg w pełnym galopie. Druga była Joanna Pawlak na szybkiej Fantastic Frieda, trzecia Katarzyna Kokowska na Rosalie. Obie panie lubelska publiczność polubiła od pierwszego wejrzenia. Świadczył o tym szczególnie gorący doping. Mało udany był ten występ dla Artura Społowicza. Olimpijczyk z Atlanty został wyeliminowany za trzy nieposłuszeństwa konia.
Późnym wieczorem odbył się lubiany przez widzów konkurs Venus vs Mars. Na dwóch równoległych torach rywalizowali amazonka i jeździec. Tu doping kibiców był najgłośniejszy. Najgłośniej piszczały na trybunach młode adeptki jeździectwa, zwłaszcza gdy akurat wygrywała amazonka. Siwy Bingo powiózł po kolejne zwycięstwo Julię Cieślar. Publiczność oszalała, bo drugi był lublinianin Tomasz Wójtowicz na Irtyszu, a trzeci Paweł Jurkowski na Espresso 22. Po zakończeniu konkursu Tomek galopem przejechał przed trybunami, dotykając ręką każdego, kto ten gest chciał odwzajemnić. Siedząc na koniu wziął mikrofon od Szymona Taranta i podziękował mu za wspaniałe prowadzenie zawodów.
Nie zawiedli wystawcy na targach jeździeckich. Ceny? Różne. Niektórzy narzekali, że drogo, ale młoda miłośniczka jeździectwa, siedząca obok reportera „Nowego Tygodnia”, nabyła na jednym ze stoisk ostrogi za jedyne 50 zł. Uwagę przyciągały piękne przyczepy do przewozu koni, nowe eleganckie modele siodeł i czapraków. Końskie gadżety, pamiątki i literatura – oferta jak poprzednio. Jak zwykle było miejsce do zabaw dla dzieci, gdzie realizowały się głównie plastycznie. W momencie oddawania tekstu do druku nadal trwały konkursy CAVALIADY 2018
Jan Achremowicz