Arteon to trochę większy i o wiele lepiej wyglądający Passat. Bezramkowe drzwi, nadwozie w stylu coupe i czerwony kolor współgrają idealnie i przyciągają wzrok. I choć wszystko w tym samochodzie krzyczy, że najlepiej czuje się w trasie, to w mieście potrafi w ogóle nie palić benzyny.
Nadwozie i wnętrze
Auto prezentuje się świetnie. Ma opływowe kształty, nisko „siedzi” na ziemi, a z profilu bardzo przypomina klasyczne czterodrzwiowe konstrukcje w stylu Grand Tourismo. Problem w tym, że w równym stopniu kojarzy się też z Passatem, szczególnie w środku. Wnętrze jest niemal żywcem wyjęte z mniejszego brata, czyli jest bardzo ascetyczne w formie – deska jest prosta i czytelna, bez żadnych udziwnień i to samo stwierdzenie równie dobrze opisze pozostałe elementy wyposażenia kabiny.
Jedna rzecz przemawia jednak dość mocno za Arteonem – ilość miejsca z tyłu. Tutaj spokojnie można założyć nogę na nogę, więc jeśli chodzi o przestrzeń i wygodę – tak, Arteon jest limuzyną. Do minusów zdecydowanie należy zaliczyć dziwne przyciski sterowania na kierownicy, które są ni to dotykowe, ni fizyczne. Czasem działają przy delikatnym muśnięciu, innym razem trzeba je wciskać.
Kolejna, jeszcze bardzie drażniąca mnie rzecz to wypustki po zewnętrznej stronie wieńca kierownicy mniej więcej na godzinach ósmej i czwartej. Po pierwsze nie mają żadnej racjonalnie dającej się wytłumaczyć funkcji, po drugie przeszkadzają w manewrowaniu np. przy parkowaniu albo zawracaniu. Poza tym nie da się do czegoś więcej przyczepić: ergonomia, jakość spasowania i większość użytych do budowy kabiny materiałów jest świetna.
Silnik i skrzynia biegów
Pod maską testowego Volkswagena znalazł się układ hybrydowy złożony z silnika benzynowego o pojemności 1,4 litra i mocy 156 KM oraz elektryka. W sumie kierowca ma do dyspozycji 218 KM o ile oczywiście baterie są naładowane. W połączeniu z sześciobiegowym automatem DSG auto rozpędza się do 100 km/h w 7,7 s, a jego prędkość maksymalna to niemal 240 km/h. Takie parametry sprawiają, że Arteon jest idealnym autem na długie trasy. Na autostradzie spalanie oscyluje w okolicach 8 litrów benzyny na 100 km. W mieście można jeździć na samym prądzie (zasięg ok. 45 km).
Zawieszenie i komfort jazdy
Adaptacyjne zawieszenie Arteona jest sztywne, ale nie przesadnie, więc nawet na gorszych nawierzchniach podróż mija w komfortowych warunkach. To także zasługa większego niż w Passacie rozstawu osi, dzięki któremu wygospodarowano olbrzymią przestrzeń na nogi dla pasażerów tylnej kanapy oraz na potężny kufer, do którego śmiało wejdzie nawet niewielka lodówka. Mimo przyzwoitych osiągów, na sportowe wrażenia z jazdy Arteonem nie ma co liczyć. Jedyny taki akcent zapewnia skrzynia, która np. przy dynamicznym starcie z pierwszego biegu często potrafi zerwać przyczepność przednich kół, choć ruszanie z piskiem opon autem aspirującym do klasy premium jest raczej passe.
Wyposażenie i cena
Jak jest limuzyna, to musi być na bogato. Nie inaczej jest w przypadku testowego Arteona. Na jego pokładzie znalazło się całe mnóstwo asystentów elektronicznych jazdy, oczywiście skórzana tapicerka, 20-calowe koła, elektronicznie regulowane fotele, system nagłośnienia Harman Kardon, aktywny tempomat, nawigacja, system kamer, pomocnik parkowania czy możliwość zmiany przełożeń łopatkami przy kierownicy. Tak skonfigurowane auto kosztuje niemal 264 tys. zł.