W lasach wielkie zabijanie

Protest przeciwko odstrzałowi dzików przez lubelskim ratuszem

„Macie krew na rękach”, „Sto lat, niech ryją nam!” – skandowali przed lubelskim ratuszem uczestnicy pikiety w obronie dzików. Przyszło na nią kilkadziesiąt osób.


Protestujący sprzeciwiali się planom Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które chce, aby myśliwi odstrzelili w Polsce 200 000 dzików. Zdaniem ministerstwa odpowiadają one za roznoszenie wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF), który w 2018 roku stanowił poważny problem, m.in. dla rolników z Lubelszczyzny. Opinie na ten temat są skrajne.

– Opowiadane są niestworzone historie o tym, że to będzie masowa rzeź dzików, że z Polski zniknie ich populacja. Jest jakaś aberracyjna panika, komuś na tym zależy, by zaszkodzić polskiemu rolnictwu i wytworzyć kolejny punkt zapalny w walce z rządem PiS – powiedział minister Jan Ardanowski dla portalu TVP Info.

– Walka z ASF powinna się zacząć wtedy, gdy wirus pojawił się w Polsce, a nie dopiero w 2018 r. Chodzi o to (przy odstrzale dzików – przyp. aut.), aby przykryć bezczynność rządu w kwestii prewencji i walki z afrykańskim pomorem świń – stwierdził z kolei w rozmowie z dziennik.pl dr Robert Maślak z Instytutu Biologii Środowiskowej Uniwersytetu Wrocławskiego.

Przeciwko planom rządu protestowali uczestnicy lubelskiej pikiety „Solidarni z dzikami”. – Sprzeciwiamy się pomysłowi masowego odstrzału dzików na terenie Polski, rzekomo w walce z ASF. Działania tego nie popiera większość specjalistów – tłumaczyli na Facebooku organizatorzy akcji. Przed lubelskim ratuszem zebrało się kilkadziesiąt osób. – Do rozprzestrzeniania się ASF przyczyniają się nie dziki, a brak właściwej higieny – tłumaczyli.

W proteście uczestniczyło kilkadziesiąt osób. „Stop eksterminacji dzików”, „Zabijasz naturę – zabijasz siebie”, „Martwe dziki – więcej kleszczy” – transparenty z takimi hasłami trzymali protestujący. Wszystko wskazuje na to, że protesty na niewiele się zdadzą. Działania polskiego rządu poparła w piątek Komisja Europejska. Masowe polowania na dziki zaczęły się w miniony weekend i obejmą kolejne dwa weekendy stycznia. Rząd nie podaje, w których powiatach się odbywają, żeby uniknąć akcji ekologów.

Za odstrzał jednego dzika myśliwi dostają ok. 650 zł. Nawet niektórzy z nich protestują przeciw odstrzałowi, który odbywa się w okresie, gdy lochy są prośne. – Strzelanie do prośnych loch jest bandytką – powiedział poseł Paweł Kukiz, który sam jest członkiem Polskiego Związku Łowieckiego.

Grzegorz Rekiel