W Łęcznej na razie bez rewolucji

Reprezentujący Lubelszczyznę w Ekstraklasie zespół Górnika Łęczna znalazł się na dnie tabeli po porażce z Ruchem Chorzów, ale przynajmniej na razie w klubie nie będzie miał miejsca żaden przewrót.

Arena Lublin była w sobotę świadkiem upokorzenia, jakiego Górnik Łęczna doznał z rąk Ruchu Chorzów, który dzięki wygranej 0:4 opuścił strefę spadkową Ekstraklasy.

Górnik natomiast stał się nową “czerwoną latarnią” rozgrywek, ponosząc już trzy kolejne porażki. Wcześniej podopieczni Andrzeja Rybarskiego polegli także w starciach z Wisłą Kraków oraz Śląskiem Wrocław.

Zawodnicy Górnika mogli mieć trenerowi za złe publiczną krytykę pod ich adresem. Nagana za pośrednictwem mediów bardzo źle wpłynęła na motywację drużyny w starciu z Niebieskimi, stawiając także pod znakiem zapytania dalszą współpracę klubu z trenerem.

Rybarski mógł już szykować przysłowiowe walizki, jednak nerwowa atmosfera po meczu nie poskutkowała żadnymi przetasowaniami.

Obecnie wszystko wskazuje na to, że Rybarski zachowa swoją posadę, jednak z całą pewnością musi znaleźć sposób na dotarcie do swoich podopiecznych i wypracowanie porozumienia.

Bez współpracy między zawodnikami a sztabem szkoleniowym odbicie się od dna tabeli nie będzie możliwe. Czasu na poprawę nie ma jednak wiele, bowiem w ramach rundy jesiennej pozostały jeszcze tylko cztery spotkania.

Górnik do poprawy ma sporo elementów. Jednym z najsłabszych punktów jest bez wątpienia atak, który w ciągu ostatnich trzech spotkań wypracował zaledwie dwa gole.

Wyjątkowo nędznie drużyna wypadła w starciu z Ruchem, oddając zaledwie pojedynczy celny strzał w stronę bramki gości. Pomóc miały liczne zmiany wprowadzone przez trenera Rybarskiego, jednak ostatecznie nie przyniosły one żadnego pozytywnego skutku.

Drużynie daje się również we znaki brak wyraźnego lidera. Do tej roli najbliżej jest Grzegorzowi Boninowi, jednak 33-letni pomocnik nie do końca radzi sobie z dźwiganiem olbrzymiego ciężaru na własnych barkach.

Do niedawna żaden z zawodników Górnika nie miał na koncie więcej niż dwa trafienia. Strzeleckim liderem mógł niedawno zostać Bonin, lecz zmarnowany rzut karny przekreślił te nadzieje. Aktualnie jest nim Bartosz Śpiączka, który ma na koncie trzy gole.

Licząc od spotkania z Ruchem, Górnik ma nieco ponad tydzień na wyciągnięcie wniosków i wprowadzenie poprawek. Zespół swoje kolejne spotkanie rozegra dopiero w poniedziłek 28 listopada.

Rywalem będzie prowadząca w tabeli Lechia Gdańsk. Zespół będzie dodatkowo występować jako gospodarz spotkania, co sprawia, że typy sportowe wyraźnie wskazują na wygraną Lechii.

Bardzo podobny pojedynek szykuje się także w najbliższy weekend w lidze hiszpańskiej, gdzie broniący się przed spadkiem Sporting Gijon zagra na wyjeździe z Realem Madryt.

Sporting nie wygrał żadnego ze swoich dziewięciu ostatnich spotkań w lidze. Także w tym wypadku zakłady na piłkę nożna dają miażdżącą przewagę Realowi, a kolejne niepowodzenia tylko zwiększą prawdopodobieństwo rewolucji w klubie.

Mimo sporego dystansu pod względem geograficznym i sportowym, sytuacja w Górniku jest bardzo podobna. Chociaż trener Rybarski póki co cieszy się ‘wotum zaufania’ klubowych działaczy, to musi znaleźć receptę na poprawę wyników osiąganych przez zespół.

‘Metoda kija’ za pośrednictwem mediów przyniosła marny efekt, stąd można się spodziewać zmiany podejścia trenera, któremu powinno mocno zależeć na dobrych relacjach z zawodnikami.

Jeśli do zakończenia rozgrywek rundy jesiennej sytuacja nie ulegnie poprawie, to można się wówczas spodziewać dalej idących zmian. Spowoduje to jednak większą niepewność przed startem wiosennej części zmagań, która dla zespołu byłaby już ostatnią szansą na ratowanie się przed spadkiem.