W Świdniku cierpliwie czekają na podwyżki

Dwucyfrowa inflacja, wszystko drożeje, a pensje w samorządach, nie licząc ich włodarzy, drgnęły w tym roku najwyżej o kilka procent. W Lublinie urzędnicy i pracownicy miejskich jednostek od wielu miesięcy głośno domagali się podwyżek i od stycznia mogą spodziewać się ich wzrostu o średnio 500 zł. Tymczasem w Świdniku, jak przynajmniej zapewniają władze samorządowe i szefowie jednostek, „wielkiej presji płacowej nie ma”…

– Owszem są sygnały od pracowników starostwa jak i naszych jednostek w sprawie podwyżek wynagrodzeń, ale jak dotąd żadnego oficjalnego pisma w tej sprawie nie otrzymałem – mówi starosta świdnicki Łukasz Reszka. – Być może wynika to z tego, że na bieżąco spotykamy się z dyrektorami jednostek i rozmawiamy na ten temat, i przy konstruowaniu budżetu na 2023 r. będziemy starali się wygospodarować jakieś środki na podwyżki. W styczniu płaca minimalna będzie podnoszona raz, w lipcu kolejny. Robiliśmy już pewne symulacje i w samym tylko starostwie wzrost płacy minimalnej w 2023 r. spowoduje zwiększenie wydatków o ok. 1 mln zł.

Szukamy środków na te podwyżki, robimy oszczędności na wydatkach bieżących tam, gdzie możemy. Chcielibyśmy także, aby za wzrostem wynagrodzenia minimalnego szły również podwyżki dla pracowników, którzy pracują już dłuższy czas, mają duże doświadczenie, podnoszą kwalifikacje. Osoby, które rozpoczynają pracę i te, które pracują np. powyżej 20 lat wynagrodzenie zasadnicze mają na tym samym poziomie, a powinno być to jakoś zróżnicowane – przyznaje starosta.

Oczekiwania pracowników dotyczące wyższych zarobków zgłaszali staroście m.in. dyrektorowie DPS-ów, PUP-u czy PCPR.

– Płace w DPS-ach nigdy nie były na wysokim poziomie, więc rozumiem potrzeby pracowników, aczkolwiek nasze możliwości też są ograniczone. Mamy nadzieję, że władze powiatu wezmą to pod uwagę – mówi Ewa Pietrzyk, dyrektor DPS w Krzesimowie.

Andrzej Mańka, dyrektor Centrum Usług Społecznych w Świdniku, które zatrudnia ok. 60 osób, twierdzi, że póki co nie ma wielkiej presji płacowej ze strony pracowników. – W tym roku nasi pracownicy dostali podwyżkę i ten rok pod tym względem nie jest najgorszy, ale przyznam, że boimy się przyszłego i tego, jak będzie wyglądał budżet. Niewątpliwie trzeba wynagrodzić pracownikom ich zaangażowanie w pracę i staramy się to robić. Mamy nadzieję, że władze samorządowe i w tym roku podejdą do tego ze zrozumieniem. My również staramy się jakoś „ratować” – obsługujemy np. dodatki węglowe. Są pieniądze na obsługę tych zadań, co prawda niewielkie, ale możemy je przekazać pracownikom za dodatkowe obowiązki. Staramy się również nie zwiększać zatrudnienia, a nowe zadania, których jest sporo, realizujemy tą samą kadrą i dzięki temu mamy pewne oszczędności – komentuje dyrektor CUS.

Podwyżki w tym roku dostali także pracownicy Pegimeku i PEC-u. O zrekompensowaniu inflacji nie może być jednak mowy, bo w przypadku obydwu spółek była to podwyżka na poziomie średnio 6-8 proc. Prezes Pegimeku Jerzy Irsak zapewnia, że chciałby, aby od nowego roku pensje jego pracowników znów poszły w górę.

– Przyjąłem taką zasadę, że w naszej spółce minimalna pensja to najniższa krajowa plus przynajmniej 100 zł. Wynik za pierwsze półrocze jest dobry, obroty rosną, więc myślę, że w przyszłym roku, podobnie jak w tym, będziemy mogli podnieść pensję o więcej niż jest to zapowiadane. Z zapowiedzi rządu wynika, że najniższa pensja wzrośnie dwa razy w sumie do 3,6 tys. zł. Mam nadzieję, że to udźwigniemy – komentuje J. Irsak.

Podwyżkę, w wysokości 7-8 proc., jeszcze na początku roku dostali również pracownicy Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Na wiosnę przyszłego roku mogą spodziewać się kolejnej i najwyraźniej cierpliwie na nią czekają, bo o wysuwaniu postulatów płacowych, przynajmniej oficjalnie, nie słychać.

– Zawsze jest tak, że negocjujemy ze związkami pod koniec lutego, a podwyżki wchodzą w życie od marca czy lutego następnego roku. Tak będzie również teraz. Po zatwierdzeniu taryf będziemy wiedzieć na czym stoimy i co możemy zaproponować. Na pewno nie chcielibyśmy zadłużać spółki w tak trudnym okresie. Nie ukrywam, że nadchodzące miesiące nie będą łatwe i musimy robić wszystko, żeby spółka funkcjonowała jak należy i żebyśmy przeżyli tę zimę w miarę spokojnie – mówi Krzysztof Michalski, prezes świdnickiego PEC.

Na wyższe zarobki cierpliwie czekają również urzędnicy świdnickiego Ratusza, być może dlatego, że władze miasta same zapowiedziały, że takie dostaną.

– Poinformowaliśmy pracowników, że planujemy podniesienie pensji w przyszłym roku, w marcu, kiedy poznamy wynik operacyjny za 2022 rok. Zakładamy, że będzie to podwyżka dla wszystkich i z wyrównaniem od stycznia – mówi Marcin Dmowski, zastępca burmistrza Świdnika.

Wzrostu płac, choć nie wiadomo o ile, świdniccy urzędnicy i pracownicy samorządowych spółek i jednostek, mogą się spodziewać w przyszłym roku, a jeszcze w tym muszą się liczyć z kolejnymi podwyżkami opłat. Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził właśnie nową taryfę produkującej ciepło dla świdniczan spółki Veolia. Nowe ceny są wyższe o 120 proc. od dotychczasowych. Na zatwierdzenie nowej taryfy czeka dostarczające ciepło do świdnickich mieszkań Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. W ślad za tym w najbliższych tygodniach rachunki świdniczan za ciepło wzrosną mniej więcej o 50 proc.

Jeszcze jesienią, najpóźniej zimą, mieszkańcy Świdnika mogą spodziewać się także podwyżki opłat za wodę. W związku z rosnącymi cenami gazu i energii wiele przedsiębiorstw występuje do Wód Polskich z wnioskiem o zatwierdzenie nowych taryf.

– Przygotowujemy taki wniosek i w tym roku na pewno go złożymy. Czekamy na rozstrzygnięcie przetargu dotyczącego energii – mówi prezes J. Irsak

Według wstępnych szacunków spółki możemy spodziewać się wzrostu cen rzędu 20-25 proc. – Cena wody w Świdniku to niespełna 4 zł za m sześc., a podwyżka o 20 proc. to 80 gr na metrze. Średnie zużycie na jednego mieszkańca to maksymalnie 4 m sześc. wody, czyli podwyżka wyniesie 3,20 zł na osobę. Jak to się ma to rachunków za prąd czy gaz? Pamiętajmy również, że w cenie wody nie są zawarte jedynie koszty wydobycia tej wody i koszty Pegimeku, czyli utrzymania sieci. Znaczna część to inwestycje. Rzadko się o tym pamięta, że jeśli miasto buduje ulicę, to musimy wykonać infrastrukturę. Podwyżka, zakładam, że przynajmniej w 1/3, dotyczy inwestycji – tłumaczy J. Irsak. (w)