Wczoraj dziki, dziś świnie

W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o kolejnych przypadkach choroby ASF u padłych dzików na terenie powiatu włodawskiego. Niestety, wirus zaatakował także świnie.

Kolejne ognisko choroby wykryto w gospodarstwie w Stawkach (gm. Włodawa). Zachorowało 9 świń. Dla hodowców powraca koszmar z wiosny, bo znowu ogłoszono strefę zapowietrzoną, w której nie można sprzedawać świń. Ubój na własny użytek też jest ograniczony, bo jednorazowo można zgłosić do niego tylko dwie sztuki.
We wtorek (28 listopada) w Stawkach (gm. Włodawa) wykryto kolejne ognisko afrykańskiego pomoru świń u trzody chlewnej. Tym razem wirus zaatakował niewielkie gospodarstwo, w którym znajdowało się zaledwie 9 sztuk. Nie zmienia to jednak faktu, że wokół ogniska ponownie wyznaczono 3-kilometrową strefę zapowietrzoną. Dla hodowców, którzy się w niej znaleźli, oznacza to tylko jedno – straty. Będą one tym bardziej dotkliwe, że mamy okres przedświąteczny i popyt na wieprzowinę jest bardzo duży. Niestety, w związku z tym można się zapewne spodziewać, że hodowcy, szczególnie ci mniejsi, będą próbowali obejść przepisy i jednak owoc swojej pracy spieniężyć. To zaś wiąże się z niekontrolowanym przemieszczaniem trzody chlewnej, a to może skutkować z kolei kolejnymi ogniskami wirusa. Oczywiście część rolników będzie chciała dokonać uboju na własny użytek. Jednorazowo można zabić dwie świnie, ale aby to zrobić, najpierw trzeba je przebadać, m.in. na obecność ASF. Na wyniki badania średnio czeka się ok. 2 tygodni. (bm)