Wiali na podwójnym gazie

Najpierw pili, potem wsiedli za kółko. Na widok radiowozów zaczęli uciekać. Jazda dwóch kierowców – ze Świdnika i z Włodawy – zakończyła się podobnie – pierwszy wjechał do rowu, drugi w zaspę. Żaden z nich nie miał uprawnień do kierowania. Pierwszy wydmuchał 2 promile, drugi ponad 2,5.

W piątek (3 lutego) uwagę policjantów włodawskiej drogówki wzbudził Ford jadący drogą krajową nr 82. Mundurowi postanowili zatrzymać kierowcę. W reakcji na sygnały świetlne i dźwiękowe Ford przyspieszył i zaczął uciekać. Trwający kilkanaście minut pościg zakończył się dla uciekającego „zaliczeniem” rowu. – W pewnym momencie ucieczki kierowca stracił panowanie nad pojazdem, który obrócił się dookoła własnej osi i wjechał do rowu – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Siedzący za jego kierownicą 36-latek ze Świdnika nie doznał obrażeń ciała, ale badanie stanu trzeźwości wykazało, że miał w organizmie prawie 2 promile. Dodatkowo, po sprawdzeniu w systemach, wyszło na jaw, że mężczyzna ma aktywny zakaz prowadzenia pojazdów – tłumaczy pani rzecznik.
Do niemal identycznej sytuacji doszło w nocy z soboty na niedzielę (4/5 lutego). Tym razem przed policjantami swoim Peugeot usiłował dać nogę 30-latek z gminy Włodawa. On także nie zatrzymał się do kontroli i z Włodawy ruszył w kierunku Korolówki. Tam zjechał w drogę gruntową i ugrzązł w zaspie. Ten delikwent miał ponad 2,5 promila alkoholu i, podobnie jak poprzednik, nie posiadał uprawnień do kierowania. – Teraz obydwaj mężczyźni odpowiedzą za swoje wyczyny przed sądem. Kodeks karny za przestępstwo prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości przewiduje karę do 2 lat pozbawienia wolności, natomiast za złamanie zakazu sądowego może grozić nawet do 3 lat więzienia. Dodatkowo obydwaj kierujący poniosą konsekwencje szeregu wykroczeń w ruchu drogowym popełnionych podczas ucieczki przed mundurowymi – dodaje Tadyniewicz. (bm)