Więzień z bransoletką

Pozwala skazanemu uniknąć celi i odbyć karę w domowym zaciszu. Chodzi o tzw. „bransoletkę”, czyli zakładany na rękę lub nogę nadajnik w ramach systemu dozoru elektronicznego. Rocznie stara się o nią tylko kilkunastu chełmskich więźniów, ale funkcjonariusze Służby Więziennej chcą, aby było ich więcej. Korzyści są obopólne.

 

System dozoru elektronicznego składa się z nadajnika zainstalowanego w wodoodpornej i antyalergicznej opasce, tzw. „bransoletce”, mocowanej na nodze lub przegubie dłoni, a także urządzenia monitorującego zamontowanego w miejscu odbywania kary, najczęściej domu skazanego. Skazany może pracować, kontynuować naukę, przebywać z rodziną, ale w ustalonych przez sąd godzinach musi przebywać w domu lub w innym wyznaczonym miejscu. Nadajnik kontroluje przestrzeganie przez skazanego określonych sądownie zasad. Wnioskować o odbycie kary w systemie dozoru elektronicznego może tylko osoba popełniająca lżejsze przestępstwa, co do których orzeczono karę nieprzekraczającą jednego roku pozbawienia wolności. W praktyce dotyczy to drobnych oszustów i złodziei, a najbardziej pijanych rowerzystów. W Zakładzie Karnym w Chełmie rocznie od kilku do kilkunastu więźniów wnioskuje o odbycie kary w systemie dozoru elektronicznego. To niewiele. Nie wszyscy skazani wiedzą o takiej możliwości. Funkcjonariusze Służby Więziennej chcą rozpropagować informację na ten temat.

– Chełmska jednostka penitencjarna jest przeznaczona dla recydywistów penitencjarnych, więc z założenia przebywają w niej osoby wielokrotnie karane, dlatego instytucja dozoru elektronicznego nie cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem – mówi por. Konrad Wierzbicki, rzecznik prasowy Zakładu Karnego w Chełmie. – Jednak co roku od kilku do kilkunastu więźniów ubiega się o odbywanie kary w tym systemie. Nie wszyscy więźniowie mają wiedzę na ten temat, dlatego chcielibyśmy ją rozpropagować. Prezentujemy te informacje za pomocą specjalnie przygotowanych audycji w więziennym radiowęźle, jak również w informatorach, plakatach i ulotkach zamieszczanych nie tylko w oddziałach mieszkalnych, ale również w sali widzeń. W ten sposób informacja dotycząca zasad stosowania systemu dozoru elektronicznego może trafić również do rodzin osób pozbawionych wolności.
Przypadki łamania zasad dozoru elektronicznego są rzadkie. Jeśli skazany nie stawi się w wyznaczonych godzinach w miejscu odbywania kary lub się spóźnia, nadajnik natychmiast powiadamia o tym centralę monitorowania, rejestrującą przebieg kary. Zawiadamiany jest o tym też sędzia i kurator sądowy. Jeśli skazany objęty dozorem elektronicznym nie będzie przestrzegał warunków odbywania kary, sąd może zamienić dozór elektroniczny na pobyt w więzieniu. To samo może go spotkać, gdy zepsuje lub celowo odłączy sprzęt od zasilania, ale w tym przypadku zostanie dodatkowo pociągnięty do odpowiedzialności za zniszczenia. System dozoru elektronicznego to nie tylko pójście na rękę skazanym za drobne przestępstwa, ale też oszczędność dla państwa. Koszt miesięcznego utrzymania więźnia to około 2,5 tys. zł. Koszt wykonywania kary wobec jednego skazanego w systemie dozoru elektronicznego jest prawie pięciokrotnie niższy. Chodzi też o odciążanie często przeludnionych zakładów karnych. Chełmscy funkcjonariusze Służby Więziennej podkreślają, jak ważnym obszarem ich działania pozostaje przeciwdziałanie wykluczeniu i stygmatyzacji więźniów.

– W proces readaptacji społecznej skazanych zaangażowane musi być całe społeczeństwo – mówi por. Wierzbicki. – Do tego potrzebna jest edukacja społeczna i taką prowadzi chełmska Służba Więzienna. Projekty informacyjno-edukacyjne, kampanie społeczne, konferencje i debaty przekonują do postawy odpowiedzialności społecznej za poprawne funkcjonowanie na wolności osób opuszczających zakłady karne. Z tych powodów zwracamy też uwagę na zwiększenie świadomości społecznej w obszarze możliwości wykonywania kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego. (mo)