Więzienie za Playboya, kaczkę i telefon

Zadomowiony w celi złodziejaszek Artur K. nie wyjdzie na wolność. Sędzia uznał go winnym kradzieży i rozboju. Za napad rabunkowy na mieszkańca Chełma skazani zostali też dwaj znajomi K. i kobieta.

Artur K. (34 l.), Paweł M. (31 l.), Marek P. (56 l.) i Monika T. (47 l.) zostali oskarżeni o to, że 25 lutego 2017 roku napadli na chełmianina, dotkliwie pobili mężczyznę, skradli mu telefon komórkowy, po czym zostawili go zakrwawionego i uciekli (K. zabrał z portfela ofiary 300 złotych). Kilka dni temu, po pięciu rozprawach w procesie przeciwko bandytom Sąd Rejonowy wydał wyrok, uznając wszystkich podejrzanych winnych dokonania rozboju.
Paweł M. został skazany na 3 lata pozbawienia wolności, ma też zapłacić 3 tys. zł grzywny. Marka P. sędzia skazał na 3 lata i 3 miesiące więzienia oraz wymierzył mu 4 tys. zł grzywny, zaś Monikę T. na 2 lata więzienia oraz 3 tys. zł grzywny.

Największą karę sędzia wymierzył Arturowi K. – łącznie 4 lata pozbawienia wolności i 6 tys. zł grzywny (w tym 3,8 tys. zł za pobicie człowieka). Udowodniono, że recydywista ma na swoim koncie więcej grzechów, niż napad na człowieka. Oprócz wyłudzenia kilkudziesięciu złotych od swojej znajomej, przez swoje lepkie rączki, wielokrotnie uprzykrzył życie pracownikom Biedronki, Lidla, Stokrotki i Tesco. Przez miesiąc chodził od jednego sklepu do drugiego i chwytał z półek, niczym sroka, dezodoranty, butelki wódki, golarki Gilette, krem Nivea, udka kurczaka, grillowaną kaczkę, wodę toaletową Playboya i whisky (porywał się na Grantsa, Jacka Danielsa i Tullamore Dew). Kilka razy udało mu się wynieść łupy, a kilka razy został nakryty przez ochroniarza. Teraz musi naprawić wyrządzone szkody i oddać sklepom pieniądze za to, co buchnął. (pc)