Winni, ale na wolności i z pełnymi kieszeniami

Jacek T. z Chełma razem z Pawłem L. wyprowadzili z ryckiej uczelni prawie 3,5 miliona złotych. Po kilkunastu latach postępowania w tej sprawie – najpierw prokuratorskiego śledztwa, potem ciągnącego się procesu i apelacji – zapadł wyrok: kara więzienia w zawieszeniu i uchylony obowiązek naprawienia szkody.


Wyższa Szkoła Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania w Rykach powołana została w latach 90. Spółkę tworzyli warszawscy profesorowie i (formalnie) żony wojskowych. W 2000 roku nowy rektor zlecił chełmskiej firmie T. (notabene której szefem był Jacek T., student tejże uczelni) duże prace remontowo-inwestycyjne w budynku głównym WSUPiZ, których wartość zgodnie z kosztorysem opiewała na ponad 2 miliony złotych plus VAT.

Po kolejnej zmianie rektora nowe władze uczelni dopatrzyły się, że 2 miesiące przed końcem robót poprzedni rektor zgodził się na podwyższenie w umowie wartości robót o ponad 79 proc. Inspektor nadzoru ocenił, że przedstawiony przez chełmską firmę kosztorys był wadliwy, a roboty podwójnie naliczane. Szybko jednak zarząd spółki odwołał niewygodnego rektora i powołał innego. A ten przekazał swoje uprawnienia właśnie Jackowi T., powołując go na stanowisko dyrektora generalnego szkoły, oraz kpt. Pawłowi L., powołując go na stanowisko kwestora i jednocześnie prokurenta uczelni.

W maju 2001 roku w Powszechnym Banku Kredytowym w Chełmie udziałowcy spółki (trójka warszawskich profesorów) spotkali się z Jackiem T., by jego firmie budowlanej sprzedać prawa autorskie do swoich dzieł powstałych w czasie ich pracy na uczelni. Każdy z nich sprzedał chełmskiej firmie, za bagatela 750 tysięcy złotych, prawa do wykładów, tekstów, skryptów dla studentów i opracowań, za które wcześniej otrzymali honorarium z uczelni w ramach umowy o dzieło. Tyle że chełmianin fizycznie nie miał pieniędzy, dlatego wymyślono, że na spłacenie profesorów Termotech zaciągnie kredyt, który poręczy uczelnia. Jacek T. złożył w chełmskim banku wniosek o udzielenie 3.100.000 złotych kredytu. Na czas operacji rachunek uczelniany przeniesiono z Ryk do Chełma, a zabezpieczeniem kredytu był przelew 3.250.000 złotych.

Miesiąc po spłaceniu profesorów rycka uczelnia (w osobie kwestora Pawła L. i dyrektora Jacka T.) odkupiła od Termotechu prawa autorskie za większą kwotę, bo 3.450.000 złotych. W kieszeni obrotnego chełmianina zostało więc 450 tysięcy złotych. Aby w umowie nie było napisane, iż T. przeprowadził transakcję sam ze sobą, z ramienia firmy budowlanej wystąpił jako pełnomocnik inny chełmianin, Włodzimierz N. (de facto rzecznik prasowy uczelni w Rykach).

O sprawie poinformowana została chełmska prokuratura, ale śledczy nie dopatrzył się żadnego przestępstwa i umorzył śledztwo.

Tymczasem chełmianin wraz z Pawłem L., którzy pozbyli się już wspólników, przejęli szkołę i rozpoczęli ekspansję na Wyższą Szkołę Umiejętności Pedagogiczno-Ekonomicznych w Brzegu k. Opola Śląskiego, którą wkrótce także przejęli, śmiali się wszystkim w twarz. T. prowadził rozrzutne życie i wcale nie krył się ze źródłem bogactwa (obaj byli nawet bohaterami programu Uwaga TVN „Podejrzana uczelnia”).

Prokuratura Krajowa nakazała ponowne rozpatrzenie sprawy, ale chełmski śledczy znów umorzył postępowanie. Wreszcie, po zgromadzeniu nowych dowodów przeciwko T. i L., PK skierowała sprawę do Prokuratury Okręgowej w Lublinie. W 2005 roku Paweł L. i Jacek T. zostali tymczasowo aresztowani, ale po wpłaceniu poręczenia majątkowego obaj wyszli na wolność. Minęły lata, aż sprawa wreszcie trafiła na wokandę Sądu Okręgowego w Lublinie.

Rok temu obaj oskarżeni usłyszeli wyrok – rok pozbawienia wolności i zwrot wyprowadzonych ze szkoły pieniędzy (w sumie 3,45 mln zł). Odwołali się i ruszył proces apelacyjny.

Tydzień temu sędzia przyznał, że wina obu jest bezsporna, a T. i L. przekroczyli uprawnienia, próbując przejąć udziały w szkole. Mimo to, ku ogólnemu zdziwieniu, zadecydował zawiesić wykonanie kary na trzy lata i uchylił obowiązek naprawienia szkody, tłumacząc, że gdy doszło do przestępstwa, taki obowiązek nie był nakładany z urzędu, a na wniosek pokrzywdzonego. Uczelnia zbyt późno więc złożyła wniosek… Ale to nie koniec sprawy. Po kolejnym zawiadomieniu, złożonym przez poszkodowanych do ministra Ziobro, Prokuratura Rejonowa w Rykach wszczęła śledztwo w sprawie wyrządzenia szkody w okresie od 2006-2018 oraz przekroczenia uprawnień przez obu. (pc)