Wirus trzebi szybciej niż myśliwi

W ubiegłym tygodniu w powiecie włodawskim odnotowano kolejne przypadki wirusa ASF. Trzy martwe dziki znalazł w okolicach Kosynia (Wola Uhruska) grzybiarz, jedna sztuka znajdowała się niedaleko Różanki (gm. Włodawa). Choć wirus się rozprzestrzenia, myśliwi wciąż niechętnie podchodzą do odstrzału tych zwierząt. I trudno im się dziwić, bo jest z tym więcej zachodu, niż to warte.

Dwa kolejne ogniska afrykańskiego pomoru świń stwierdzono na terenie gmin Wola Uhruska i Włodawa. Było to 3 i 4 października. W sumie w 2017 roku na terenie powiatu włodawskiego był to odpowiednio 30. i 31. przypadek stwierdzenia tej choroby u dzików. Mimo wciąż rozszerzającego się obszaru objętego wirusem, na polach i w lasach wciąż nie słychać, by myśliwi hurmem ruszyli na polowania. Wiąże się z tym jedna kwestia – ustrzelenie dzika to wiele niedogodności. – Każdy myśliwy, który upoluje dzika na terenie powiatu włodawskiego, musi dostarczyć tuszę, patrochy i próbki krwi do chłodni, która znajduje się w Orchówku – mówi jeden z myśliwych. – Niestety, chłodnia ta działa tylko do godziny 22, więc do czasu jej rannego otwarcia musimy zagospodarować tuszę. Gdy już dostarczymy ją do chłodni, musimy czekać na wyniki – to zazwyczaj trwa od 3 do nawet 8 dni. Potem znowu trzeba jechać te kilkadziesiąt kilometrów do Orchówka, by dzika odebrać. Niestety, dla osób aktywnych zawodowo jest to duża niedogodność, dla wszystkich strata czasu i pieniędzy, więc wielu z nas na dziki po prostu nie poluje – dodaje myśliwy.
Sytuację zmienić ma rozporządzenie wojewody, który w ramach konkursu będzie płacił myśliwym za pozyskanie dzika 200 zł od sztuki. – Trzeba jednak mieć na uwadze, że te 200 zł, które są rekompensatą za poniesione koszty, będą wypłacane dopiero po wykonaniu na terenie koła sanitarnego odstrzału dzików – zaznacza Mirosław Sawicki, prezes ZO PZŁ Chełm. -W żadnym więc wypadku nie skumulują się z kwotami, które myśliwi dostają za odstrzał sanitarny. By zachęcić do większej aktywności ogłosiliśmy konkurs na Najlepszego Dzikarza Okręgu. Zwycięży osoba, która od 1 września do 30 listopada pozyska najwięcej dzików. Obecnie szacujemy, że sanitarny odstrzał jest zrealizowany w naszym okręgu na poziomie ok. 50 procent. Co będzie dalej, czas pokaże – dodaje Sawicki.
Na skuteczniejsze formy walki z wirusem pomysłów jest mnóstwo, ale – jak zwykle – brakuje na nie pieniędzy. – Na ten rok budżetowy mieliśmy zaklepane pieniądze na zakup chłodni, ale zostały one przesunięte na inne cele – mówi dr Katarzyna Szczubiał z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynaryjnego w Lublinie. – Kilkakrotnie występowaliśmy z wnioskami o kolejne przesunięcia i niedawno trochę środków na ten cel się pojawiło, ale nie łudźmy się, że chłodnie staną w każdej gminie – aż tyle pieniędzy nie mamy – wyjaśnia Szczubiał i apeluje do zamożniejszych kół, by same sfinansowały taki zakup. (bm)