Wirus wtargnął do magistratu

Mimo, że wielu urzędników pracuje zdalnie lub na zmiany, ograniczono kontakty wśród pracowników, a na wejściu do urzędu ustawiono kabinę dezynfekującą, to koronawirus i tak wtargnął do świdnickiego ratusza. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, zakażonych jest ponoć sześciu pracowników w tym burmistrz Waldemar Jakson, choć w urzędzie nie wiedzieć czemu ani nie potwierdzają, ani nie zaprzeczają tej informacji, a świdnicki ratusz nie jest zgłoszony jako ognisko koronawirusa.

Już wiosną, kiedy w Polsce potwierdzono pierwsze zakażenia wirusem SARS-CoV-2, Urząd Miasta Świdnik zaczął wdrażać rozwiązania mające zapewnić ciągłość pracy w trudnym czasie pandemii. Przeorganizowano więc urząd tak, aby wszystkie sprawy interesantów mogły zostać załatwione na parterze, wprowadzono również system pracy zdalnej i zmianowej oraz ograniczono kontakty wśród pracowników. Zamontowano też kabinę dezynfekującą, z której wchodząc do budynku korzystają pracownicy i klienci.

Niestety koronawirus okazał się bardziej podstępny i mimo tych wszystkich zabezpieczeń i tak wdarł się do świdnickiego ratusza. I to na samą górę.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, kilku pracowników ma potwierdzony covid, ale zakażonych może być więcej, bo podobno są tacy, którzy mimo objawów sugerujących zakażenie korzystają ze zwolnień lekarskich, ale nie robią testów. Wśród zakażonych jest też ponoć sam burmistrz Waldemar Jakson. Oficjalnie nikt w urzędzie tego jednak nie chce potwierdzić, ani temu zaprzeczyć.

– Stan zdrowia pana burmistrza jest jego prywatną sprawą. Mogę powiedzieć jedynie, że pan burmistrz od jakiegoś czasu pracuje w trybie zdalnym – komentuje te doniesienia wiceburmistrz Marcin Dmowski.

Wśród pracowników urzędu krążą jednak pogłoski, że burmistrz miał zarazić się właśnie w ratuszu i to od swojego zastępcy, który też miał chorować, bo przez kilka dni nie pojawiał się w pracy.

– To oczywiście plotka. Przez parę dni pracowałem zdalnie, ale nie ma to związku z koronawirusem, a sprawami rodzinnymi. Nie byłem na kwarantannie i nie miałem kontaktu z osobą zakażoną – mówi wiceburmistrz i dodaje, że ostatnio nie miał osobistego kontaktu ze swoim przełożonym, bo od dawna, właśnie w związku z pandemią, władze miasta również pracują w systemie rotacyjnym. W te dni, gdy burmistrz urzęduje w ratuszu, jego zastępca i sekretarz, pracują zdalnie.

Dmowski potwierdza jednak, że wśród pracowników magistratu są potwierdzone przypadki zakażenia Covid-19, część urzędników objęta jest kwarantanną, ale – jak zaznacza, nie ma to znaczącego wpływu na działalność urzędu, a wszystkie sprawy są załatwiane na bieżąco.

– To dziwne i dość nieodpowiedzialne, że nie informuje się oficjalnie mieszkańców i pracowników, że w urzędzie są przypadki zakażeń, ile ich jest, i czy ratusz jest ogniskiem koronawirusa – komentuje jeden z urzędników.

Przypomnijmy. Żadnych oporów z ujawnieniem, że jest zakażony koronawirusem nie miał świdnicki poseł i wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń. Sam poinformował o tym, umieszczając 3 listopada na Twitterze wpis „Pozytywny. Wszystkim życzę zdrowia”. Poseł Covid-19 przechorował w domu, ale niemal przez cały czas był aktywny online w mediach. Jest już zdrowy. W ubiegłym tygodniu wrócił do pracy. (w)