Wodny problem wójta Kasprzaka

Na Marka Kasprzaka, wójta Gorzkowa, znów posypały się gromy. Tym razem mieszkańcy wytykają mu, że z opóźnieniem upublicznił informację z krasnostawskiego sanepidu o zanieczyszczeniu bakterią coli dwóch gminnych wodociągów. Dodatkowo mieszkańcy zarzucili urzędnikom opieszałość w dostawie wody do domostw.

Wójtowi Markowi Kasprzakowi w obecnej kadencji niełatwo rządzi się gminą Gorzków. Nie dość, że ma on nie po drodze z większością radnych, to na dodatek w ostatnich dniach na jego głowę spadła ostra krytyka ze strony mieszkańców. Powodem były dwa zanieczyszczone bakterią coli gminne wodociągi w Czystej Dębinie i Gorzkowie. Pierwszy z nich zaopatruje w wodę miejscowości: Czysta Dębina, Czysta Dębina Kolonia, Antoniówka, Baranica, Borów, Borów Kolonia w gm. Gorzków oraz Olchowiec i Borówek w gm. Żółkiewka. W sumie korzysta z niego około 800 osób. Wodociąg z Gorzkowa natomiast zaopatruje w wodę blisko 1 280 mieszkańców z Gorzkowa Osady, Gorzkowa Wsi, Wielkopola, Wiśniowa, Wielobycz, Zamostka, Gór oraz Chorupnika.

W czwartek, 25 listopada, krasnostawski sanepid pobrał do badań próbki wody z obu wodociągów. W niedzielę 28 listopada na stronie internetowej gminy Gorzków, a także na jej oficjalnym portalu społecznościowym, pojawiła się informacja o tym, że wodociągi zostały zanieczyszczone, a woda z nich nie nadaje się do spożycia. Mieszkańcy na wieść o tym nie pozostawili na wójcie suchej nitki. Zarzucili włodarzowi, że zbyt długo zwlekał z informacją o skażonej wodzie.

Jedna z mieszkanek na oficjalnej stronie gminy na Facebooku zamieściła bardzo ostry komentarz. – Żądamy wyjaśnienia, jak wójt i pracownicy gminy opłacani z naszych podatków mogli dopuścić do tak rażących zaniedbań i pozwolić, aby tak duża liczba mieszkańców była narażona na utratę zdrowia, a nawet życia. Próbka pobrana w czwartek, a wyniki w niedzielę! To jakiś żart! Nie wiadomo, jak długo ta woda była już wcześniej niezdatna do picia – napisała kobieta.

Wiceprzewodniczący rady gminy, Radosław Parka, również jest przekonany, że informacja o tym, iż woda nie nadaje się do spożycia, nie została przekazała odpowiednio wcześniej. – Wiem, że pracownik sanepidu jeszcze w sobotę, 27 listopada, miał poinformować telefonicznie jednego z urzędników o zanieczyszczonych wodociągach – mówi.

Co innego mówi Marek Kasprzak. Wójt odpiera zarzuty i zapewnia, że urząd informację z sanepidu dostał dopiero w niedzielę 28 listopada. – Po otrzymaniu z krasnostawskiej stacji sanitarno-epidemiologicznej komunikatu, niezwłocznie poszła informacja do mieszkańców. Zarówno za pośrednictwem Internetu, jak i sołtysów. Nie zwlekaliśmy nawet minuty. To nieprawda, że o tym, iż woda jest niezdatna do picia, wiedzieliśmy wcześniej.

To nie koniec zarzutów w kierunku wójta. W poniedziałek 29 listopada mieszkańcy mieli dostać wodę do picia w butelkach. Czekali na nią do późnych godzin popołudniowych. Urzędnicy zapewniali, że na każde gospodarstwo domowe przypadnie po 12 litrów wody. Tymczasem dostali po 5 litrów i w dodatku nie dla wszystkich wystarczyło.

– Nie dość, że mieszkańcy musieli godzinami czekać na wodę, to jeszcze gmina zamówiła jej za mało – twierdzi wiceprzewodniczący Parka.

Wójt Kasprzak tłumaczy, że jest już po sezonie i wody butelkowanej w sprzedaży hurtowej jest znacznie mniej niż latem. – Woda do nas przyjechała z firmy „Aqua East Polska” z Rudy-Huty. Dostawę mieliśmy w poniedziałek o 13.00. Sztuką jest kupić naraz większą ilość. Staraliśmy się rozdawać ją zgodnie z harmonogramem i tak jak informowaliśmy, po 12 litrów na gospodarstwo domowe, ale były przypadki, że ludzie brali więcej. Dlatego też od razu nie dla wszystkich wystarczyło. Niemniej jednak wodę mamy i zostały wyznaczone miejsca, gdzie można ją odebrać. Mieszkańcy o tym fakcie byli poinformowani m.in. przez sołtysów – wyjaśnia Marek Kasprzak.

Starsi mieszkańcy gminy mają do wójta pretensje, że w akcję dostarczania wody nie zaangażował strażaków – ochotników. – Jestem pełna podziwu dla naszej pani sołtys z Borowa. Młoda dziewczyna, obowiązków rodzinnych całe mnóstwo, a mimo to do późnego wieczora jeździ po domach i daje ludziom wodę. Słowa uznania i podziękowania dla niej. A gdzie są strażacy – ochotnicy? Przecież w tej formacji jest mnóstwo młodych ludzi. Wystarczyłoby, żeby co drugi dzień wsiedli w służbowy samochód i dowieźli nam wodę. W Łopienniku Górnym, czy gminie Krasnystaw druhowie pomagali. Domy w Borowie nie leżą przy samej drodze, tak jak w Czystej Dębinie, gdzie sołtys ma ułatwione zadanie. Żeby dotrzeć do wielu z nich, trzeba zjechać z głównej trasy. Jak jest podział funduszu sołeckiego, OSP z Borowa domaga się pieniędzy. Ale gdy trzeba pomóc, nie ma chętnych – skarży się mieszkanka Borowa.

Gmina, zgodnie z procedurą, po stwierdzeniu zanieczyszczenia wodociągów, rozpoczęła chlorowanie wody. W środę, 1 grudnia, sanepid z obu ujęć pobrał próbki do badań. W piątek, 3 grudnia, późnym popołudniem na stronie internetowej gminy Gorzków pojawił się komunikat, że woda z obu wodociągów nadaje się już do picia. (s)

2 KOMENTARZE

  1. A pani sołtys z Borowa nawet nie zawiadomiła wszystkich o skażonej wodzie niektórzy wogóle nie wiedzieli szczególnie z dalsza i starsi.

  2. Szuka się winnych kto wody za mało kupił i że nie miał kto rozwozić a nikt nie sprawdza tego kto tą wodę skaził patologią gminy Gorzków jest że nikt nie sprawdza czy ktoś wyciąga szamba pewnie ci co najwięcej się skarżą to też mają w tym udział

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here