Wojewoda nie będzie przepraszał

Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek nie zamierza przepraszać za swoje słowa, wypowiedziane podczas Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Domagali się tego członkowie lubelskiego KOD-u, z którymi wojewoda spotkał się we wtorek.
– Rycerska i honorowa walka, jaką toczyli Żołnierze Wyklęci nie była walką o ich wolność, ale o niepodległość dzisiejszej Rzeczypospolitej i za naszą wolność. My to wiemy. Tej wiedzy nie odbiorą nam mocno krzykliwe w niektórych mediach malutkie garstki potomków ubeków, sowietów, komunistów, byłych esbeków i tajnych kapusiów, tych, którzy dziś mówią, że walczą o demokrację – powiedział wojewoda podczas Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych czym oburzył m.in. działaczy KOD, domagających się od Czarnka odwołania tych słów i przeprosin. I choć w ubiegłym tygodniu wojewoda spotkał się w tej sprawie z przedstawicielami lubelskiego KOD, zaraz po tym jego służby prasowe przysłały do mediów komunikat, że wojewoda przepraszać nikogo nie zamierza. – „Moja wypowiedź na Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych nie była kierowana do nikogo personalnie. Podkreślam raz jeszcze, że nie znam osobiście członków KOD z Lublina, stąd też moja wypowiedź nie mogła być spersonalizowana pod ich adresem i dlatego nie mam ich za co przepraszać, zwłaszcza że nikogo nie obraziłem. Natomiast zachowanie i wypowiedź reprezentantów lubelskiego KOD-u po wczorajszym, bardzo dobrym w mojej ocenie spotkaniu, może świadczyć o tym, że w tym przypadku mogło sprawdzić się powiedzenie „uderz w stół, a nożyce się odezwą. Nie jest to już w żadnej mierze moja sprawa, lecz sprawa tych panów „– napisał wojewoda.
Pochwalił się za to innym wpisem, w którym to on jest przepraszany w związku z wydarzeniami na Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Przeprosiny złożył dr hab. Dariusz Libionka. – „W związku z publikacją tygodnika „Do Rzeczy” z 17 kwietnia 2017 r. treści moich komentarzy z dnia 26 lutego 2017 r. zamieszczonych na profilu Facebook chciałbym Pana przeprosić za użyte tam sformułowania. Niezależnie od kontekstu, w jakim zostały wypowiedziane, towarzyszących im emocji i ograniczonego kręgu odbiorców, do których były kierowane, były to określenia niedopuszczalne” – napisał profesor Libionka, który po lutowym marszu ostro skrytykował wojewodę na portalu społecznościowym. (EM.K.)