Wpuścili raki do Uherki

Chełmianie, którzy jako dzieci pluskali w Uherce, pamiętają, że były tam raki. To był znak, że woda jest czysta, ale w z biegiem lat raki w rzece wyginęły. Teraz do Uherki, na odcinku w gminie Ruda-Huta, wsiedlono raki.

Obecnie raczej niewielu rodziców pozwoliłoby swoim dzieciom na moczenie latem nóg w Uherce. Kilkadziesiąt lat temu to była norma, a jeszcze większą frajdą dla najmłodszych było, gdy podczas pluskania się w Uherce natknęli się na raki. Te szlachetne, o których mówi się, że są „barometrem” czystości wody (w przeciwieństwie do ich „amerykańskich” kuzynów, którzy w ostatnich latach w znacznej mierze wyparli raka szlachetnego z polskich rzek, jezior). Raków szlachetnych w Uherce od wielu lat już nie ma, bo zapewne jakość wody im nie odpowiadała.

W Państwowym Gospodarstwie Wodnym „Wody Polskie” nie wskazują dokładnej przyczyny takiego stanu rzeczy, bo nie przeprowadzano w tym kierunku badań. Bez względu na to instytucja ta realizuje projekt pod nazwą „Wsiedlanie raka szlachetnego do rzek Lubelszczyzny i Podlasia”. Celem jest odbudowa populacji raka szlachetnego. W ramach tej akcji wpuszczono 900 młodych i dorosłych osobników raka do rzek: Uherka, Liwiec, Włodawka, Krzemianka.

Jarosław Kowalczyk z biura prasowego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie mówi, że eksperci przeprowadzili najpierw rekonesans odcinków rzek, w których panują najbardziej dogodne warunki bytowe dla raków. Ważne było, aby nie występowały tam obce gatunki, jak rak amerykański, panowała odpowiednia czystość wody, szuwary, piaszczyste podłoże, w których rak szlachetny może się ukryć.

– Nasz ekspert odwiedził wiele miejsc i wytypował te, które będą najbardziej odpowiednie – mówi J. Kowalczuk. – W przypadku Uherki wybrano odcinek tej rzeki w Rudzie w gminie Ruda-Huta. Wsiedlono tu trzysta osobników obu płci. Przyjęły się i są monitowane. Ekspert sprawdza, czy raki mają się dobrze, czy się rozmnażają. Miejskie odcinki Uherki nie wchodziły w tym przypadku w rachubę, bo są odwiedzane przez mieszkańców, a raki lubią ciszę i spokój. Na miejskich odcinkach są mniejsze szanse na przyjęcie się raków szlachetnych. W przyszłości będą zaraczane kolejne miejsca. (mo, fot. RZGW)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here