Wreszcie wygrali!

Ponad siedem tygodni na pierwsze zwycięstwo w obecnym sezonie w zawodowej Polskiej Lidze Koszykówki musieli czekać zawodnicy TBV Startu Lublin. Udało się dopiero w czwartek. Po serii ośmiu porażek czerwono-czarni pokonali przed własną publicznością, po niezwykle zaciętym meczu, Polpharmę Starogard Gdański 100:99.
Losy spotkania ważyły się do samego końca. 16 sekund przed końcową syreną, po celnym rzucie wolnym Douga Wigginsa, startowcy objęli trzypunktowe prowadzenie (98:95).
Wydawało się, że Polpharma więcej już nic nie zdziała, a jednak. Raz jeszcze dał o sobie znać Anthony Miles. 26-letni rozgrywający Polpharmy zaliczył akcję 3+1 i goście wygrywali 99:98!
Na szczęście czerwono-czarni nie podłamali się. Na 1,9 sekundy przed końcem Wiggins zdecydował się na akcję rzutową pod koszem. 28-letniego rozgrywającego z USA nieprzepisowo powstrzymał Uros Mirković. Sędziowie zarządzili dwa rzuty wolne dla gospodarzy. Wiggins nie pomylił się ani razu i pierwsza wygrana TBV Startu w tym sezonie stała się faktem.
– Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, co widać po tym, w jaki sposób było ono fetowane – podsumował krótko mecz trener David Dedek, który po ostatniej syrenie… był noszony przez kibiców na rękach.
W końcówce meczu doszło do niecodziennej sytuacji. Anthony Miles, najskuteczniejszy zawodnik w zespole gości (30 punktów i sześć zbiórek), zaczął awanturować się z jednym z lubelskich kibiców.
MAG