WSA swoje, NSA swoje – a Górki?

Jest uzasadnienie wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 listopada 2022 r., odnośnie kasacji Gminy Lublin od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie w sprawie Górek Czechowskich. Magistrat zadowolony, bo praktycznie wszystkie argumenty podane w kasacji NSA uznał za zasadne, społecznicy broniący tego terenu oburzeni.


Sprawa dotyczy uchwalonego w 2019 r. przez Radę Miasta Lublin Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta Lublin dla obszaru dawnego poligonu na Czechowie, dopuszczającego zabudowę części tego terenu blokami. Dokument podważali społecznicy i ekolodzy broniący tej enklawy zieleni, a także ówczesny wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, który zaskarżył uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie.

I WSA uznał, że Studium w części tyczącej Górek Czechowskich jest nieważne. Prezydent Lublina Krzysztof Żuk wniósł od tego wyroku kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. NSA uchylił wyrok WSA, przekazując mu sprawę do ponownego rozpatrzenia. Lubelski sąd w 2021 r. uznał, że Studium w kwestii Górek jest niezgodne z prawem, bo w trakcie prac nad nim nie spełniono wymogów dotyczących należytej troski o środowisko poprzez m.in. odwołanie się do nieaktualnych badań przyrodniczych, w sytuacji, kiedy nowe były już zamówione.

Ratusz i tym razem złożył kasację, a 24 listopada NSA znowu uznał ją za zasadną, uchylił wyrok WSA i przekazał mu sprawę do ponownego rozpatrzenia. W ubiegłym tygodniu NSA przedstawił pisemne uzasadnienie takiego rozstrzygnięcia. Podkreśla w nim, że już w poprzednim wyroku – z 17 lutego 2021 r. – jednoznacznie przesądził, iż obszar Górek Czechowskich to nie tylko połać Ekologicznego Systemu Obszarów Chronionych (ESOCH), ale i zwykły teren. Po prostu obszary te pokrywają się częściowo, a Studium uwarunkowań dopuszcza zabudowę mieszkaniową i usługową właśnie poza terenem ESOCH.

NSA dowodzi, że Miasto Lublin w Studium przewidziało pod zabudowę obszar mniejszy niż w obowiązującym dla tego obszaru planie zagospodarowania z 2005 r., co pokazuje, że ingerencja w teren będzie bardziej ograniczona niż już dopuszczona owym planem. Zdaniem NSA, przyjęta przez WSA argumentacja nie znajduje więc uzasadnienia do całego terenu Górek – a właśnie cały ich obszar został uznany za zagrożony poprzez dopuszczenie zabudowy. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie w uzasadnieniu wyroku z 15 grudnia 2021 r. stwierdził, że przy podejmowaniu uchwały przez radę miasta doszło do wykorzystania nieaktualnych opracowań ekofizjograficznych. Ten argument obala teraz NSA tłumacząc, że aktualność opracowania ekofizjograficznego nie polega na tym, by było ono sporządzone w momencie prowadzenia procedury planistycznej, lecz by jego zapisy zachowały swoją aktualność.

Zdaniem NSA, Studium odpowiada potrzebie wyważenia spornych interesów: publicznego i prywatnego na tym obszarze. Wszak wniosek spółki TBV obejmował chęć zabudowy 6 wysoczyzn w Górkach, a organ planistyczny uwzględnił wniosek tylko w części. Zatem, według NSA, taka decyzja przedkłada właśnie interes publiczny wobec prywatnego. – To budzi raczej śmiech mieszkańców, gdyż w interesie publicznym lublinian byłoby całkowite pozbawienie właściciela Górek możliwości zabudowy tego terenu – nerwowo reaguje na to Andrzej Filipowicz z Lubelskiego Alarmu Smogowego, społecznik zaangażowany w obronę Górek przed zabudową.

– Zdanie NSA: „Tam gdzie nie występuje ani ESOCH, ani zespół przyrodniczo-krajobrazowy, tam organ planistyczny przewidział zabudowę mieszkaniową” jest po prostu kpiną z krajowej i wspólnotowej zasady pomocniczości organów samorządu i państwa. A te są tylko pośrednikami w sprawowaniu władzy przez obywateli, których arbitralnie pozbawiono możności udziału w postępowaniach sądu – podkreśla. – I teraz sąd może wygłaszać tego typu frazy jak w uzasadnieniu, bo nie wysłuchał argumentów naszych, strony społecznej, rozstrzygając sprawę, na wniosek pełnomocnika prezydenta Lublina, na posiedzeniu niejawnym.

Tak czy siak, zaskarżony przez Ratusz wyrok WSA został uchylony i sprawa ma zostać przez lubelski sąd rozpatrzona ponownie z uwzględnieniem uzasadnienia i wytycznych NSA.

Społecznicy punktują

NSA w uzasadnieniu pisze, …że walory Górek Czechowskich zostały dostrzeżone i objęte ochroną poprzez ustanowienie obszaru ESOCH na części terenu. NSA podnosi: urozmaicona tu rzeźba terenu nadaje istotny walor krajobrazowy, więc cyt.: „zabudowa winna być do niej dopasowana i nie zacierać, a podkreślać istniejące zróżnicowanie wysokościowe. I że zabudowa na części terenu Górek Czechowskich jest dopuszczalna, ale ma zostać dopasowana tak, by podkreślać zróżnicowanie wysokościowe tego terenu”. Logiczny wniosek: stawiając tu wysokościowce TBV, wypełni niejako założenia wskazane przez NSA.

– Doprawdy trudno spokojnie czytać to uzasadnienie, gdzie mówi się w kółko to samo. NSA nawet nie wspomina o gatunkach chronionych, o przyrodzie, o krajobrazie Górek. Dla niego chomik i inne zwierzęta nie istnieją. Podobnie, jak temat historii i martyrologii mordowanych tu ludzi z okresu II wojny i postsowieckiego PRL – zauważa Magdalena Zając, reprezentująca portal Górki Czechowskie Wietrznie Zielone. – Dlaczego NSA porównuje Studium z 2019 roku z Miejskim Planem Zagospodarowania Przestrzeni z 2005 r.? Niechby porównał studium z 2019 do pierwotnego Planu z 2000 r., w którym jest zakaz jakiejkolwiek zabudowy – pyta retorycznie Urszula Chłopicka, broniąca Górki przed urbanizacją.

– Jakakolwiek zabudowa, nawet najmniejszego skrawka Górek, blokowiskiem nieodwracalnie zmieni ten życiodajny teren zieleni w zurbanizowany obszar miejski. Inwestycja budowlana dewelopera naruszy homeostazę nie tylko tego terenu, bo wpłynie też na ocieplenie klimatu całego miasta. Paradoksem jest sytuacja, w której magistrat Wiednia nakłada kary na dewelopera niszczącego miejsca bytowania chomika europejskiego w stolicy Austrii, a TSUE uznaje za zasadne kary nałożone na dewelopera. Tymczasem w Lublinie, w jednym z krajów UE, na siedliska tego ściśle chronionego gatunku na Górkach, włodarze i NSA nie zwracają uwagi. Co więcej, NSA nie dopuszcza dowodów w tej materii składanych przez mieszkańców i NGO-sy. To jest hucpa, którą musi wykazać dalsze postępowanie sądowe, w to nadal musimy wierzyć – brzmią aktywiści.

Marek Rybołowicz