Wszyscy przeciw, ale i tak stanie

Sosnowe paliki i druciana siatka to nie są tanie materiały... Płot będzie kosztować ponad 160 mln zł. Rolników cena jednak nie rusza i śmieją się, że takie baliki zbutwieją już po dwóch latach, czyli zanim powstanie cały płot. - Wie to każdy, kto kury grodził - mówią.

Jeszcze w tym roku ma się rozpocząć budowa ogrodzenia wzdłuż wschodniej granicy kraju. Pierwsze elementy bariery, która ma jakoby zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa ASF, staną w okolicach Włodawy – zapowiada wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski.

W tym tygodniu najprawdopodobniej zostanie przyklepany projekt zakładający budowę 1200-kilometrowego ogrodzenia wzdłuż wschodniej granicy naszego kraju, które – według resortu rolnictwa – ma zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa ASF. Na projekcie suchej nitki nie zostawiają samorządowcy, rolnicy, mieszkańcy nadbużańskich miejscowości, a nawet hodowcy trzody chlewnej, których wirus najbardziej dotknął. – Nie wiem, kto to wymyślił, ale na pewno nie był nad Bugiem – mówi Krzysztof Struk, radny gminy Hanna i hodowca trzody chlewnej, którego gospodarstwo dotknęła choroba ASF. – To pieniądze wyrzucone w błoto, a przecież można by je przeznaczyć np. na pomoc rolnikom stratnym w starciu z wirusem – mówi. Jego zdanie podziela większość samorządów. Starosta włodawski przygotowuje stanowisko przeciw budowie bariery. Identyczny dokument przyjął w ubiegłym tygodniu sejmik województwa lubelskiego, który też wystosował do wojewody apel o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej w związku z ASF. Tak zaś o pomyśle ministra Jurgiela na ubiegłotygodniowym posiedzeniu zespołu zarządzania kryzysowego mówił Andrzej Puchala, powiatowy lekarz weterynarii we Włodawie: – Taki płot trzeba było budować w 2014 roku, zanim wirus dotarł do Polski. Wówczas miało to sens. Teraz lepiej jest przeznaczyć te pieniądze dla rolników – na bioasekurację. Obecnie bowiem najważniejsze jest minimalizowanie strat, rekompensaty dla hodowców oraz informowanie o wirusie, jego zagrożeniu oraz sposobach zachowania w przypadkach wykrycia zarażenia.
Wszystko wskazuje na to, że te apele, negatywne stanowiska i sprzeciwy zostały wystosowane o wiele za późno, bo resort jest już po konsultacjach społecznych w tej sprawie. Bardzo ciekawa jest lista 55 podmiotów, które resort poprosił o wyrażenie opinii ws. budowy płotu. Otóż znalazły się na niej m.in.: Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych, Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj czy Regionalny Związek Hodowców i Producentów Owiec i Kóz w Opolu. Co oni mają wspólnego z budową jakiegoś ogrodzenia po drugiej stronie Polski? Co więcej, ministerstwo nie uznało za stosowne zasięgnąć konsultacji u – wydawać by się mogło – oczywistych adresatów takiej opinii, a więc u „przygranicznych” samorządowców, leśników, przyrodników, organizacji turystycznych i agroturystycznych, weterynarzy czy Polskiego Związku Wędkarskiego, który przecież opiekuje się rzeką Bug. Wynik zakończonych już konsultacji wydaje się być pozytywny dla pomysłodawców projektu, bo wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski na konferencji w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim zapowiedział, że budowa płotu rozpocznie się jeszcze w tym roku, i to w okolicach Włodawy.

Ile to wytrzyma?

– Jeśli chodzi o ASF, to nie ma na tę chorobę lekarstwa czy też szczepionki, pozostają tylko administracyjne środki w walce z tą groźną chorobą. W ramach walki z wirusem podejmujemy kwestie zapory na granicy z Ukrainą i Białorusią. Mimo odstrzału dzików na terenie objętym chorobą wytwarza się tzw. próżnia ekologiczna, którą wypełniają osobniki przybywające z terytorium naszych wschodnich sąsiadów. Dlatego środkiem niezbędnym w walce z chorobą jest wybudowanie zapory w postaci płotu na granicy – tłumaczył Romanowski dodając, że najgorsza sytuacja panuje w okolicy tzw. trójstyku granic Polski, Białorusi i Ukrainy położonego kilka kilometrów na południe od Włodawy, więc w tym miejscu zacznie się jego budowa.
W piątek (23 marca) budowę podobnego ogrodzenia wzdłuż granicy z Niemcami zapowiedział rząd Danii. W tym wypadku jest to o tyle uzasadnione, że płot faktycznie będzie pełnił rolę prewencyjną – u naszych zachodnich sąsiadów wirusa ASF jeszcze nie ma. W Polsce pomór jest już pod Warszawą. W jaki sposób bariera wzdłuż wschodniej granicy ma powstrzymać jego dalsze rozprzestrzenianie się – to wie chyba tylko minister Jurgiel. (bm)

UDOSTĘPNIJ