Wyciągnęli go z auta na czerwonym świetle

Ośmiu uzbrojonych po zęby kontrterrorystów wyskoczyło z nieoznakowanego policyjnego busa i z bronią wyszykowaną do strzału ruszyło biegiem w kierunku stojącego przed czerwonymi światłami auta marki DS. Postronni kierowcy, którzy w miniony czwartek czekali na wjazd z al. Witosa w ul. Hutniczą nie wiedzieli, że są świadkami zatrzymania groźnego bandziora.


Zamaskowani w kominiarki policjanci doskoczyli do auta i po chwili jego kierowca leżał obezwładniony na trawniku, przy jezdni. Zatrzymany mężczyzna jest podejrzewany o dokonanie brutalnego napadu na Czubach, na początku sierpnia br. Gdy idąc ulicą ujrzał na szyi kobiety drogocenną biżuterię, błyskawicznie zdecydował się na rabunek. Ruszył za ofiarą i gdy ta weszła do klatki schodowej jednego z bloków, wbiegł tam za nią.

– Młody mężczyzna brutalnie zaczął ją podduszać, po czym okradł ją z biżuterii. Pokrzywdzona wartość strat oszacowała na ponad 30 tys. złotych – informuje komisarz Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. – Sprawą zajęli się kryminalni z VII komisariatu oraz z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. W związku z informacją, iż sprawca napadu może być niebezpieczny, w zatrzymanie zaangażowano policjantów Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego KWP w Lublinie.

Zatrzymany 21-latek był wielokrotnie notowany m.in. za rozbój, pobicie, włamania, uszkodzenie ciała oraz przestępstwa narkotykowe. Na Tatarach znany jest jako uczestnik walk na gołe pięści. Teraz za rozbój grozi mu do 12 lat więzienia. LT