Wykorzystują sytuację?

Ceny paliw na trzech stacjach we Włodawie od zawsze są wyższe niż poza Miastem Trzech Kultur. Teraz, w nadzwyczajnej sytuacji związanej z epidemią, różnice sięgające 20-30 groszy na litrze oburzają kierowców jeszcze bardziej niż zwykle.

We Włodawie tankuje tylko ten, kto musi. Cała reszta jedzie dalej, gdzie każdy rodzaj paliwa jest o wiele tańszy. W środę (18 marca) benzyna 95 na stacji Orlen kosztowała 4,73 zł, diesel był o grosz tańszy, a za litr gazu LPG trzeba było zapłacić aż 2,22 zł. Na sąsiednim Lotosie było jeszcze drożej – oba podstawowe paliwa kosztowały po 4,75 zł, gaz był po 2,22 zł. A teraz porównajmy ceny z tego samego okresu na chełmskich stacjach.

Zarówno olej napędowy jak i benzyna były tańsze średnio o 25 groszy, zaś gaz o 30 groszy. Oczywiście dla kierowców z Włodawy to żadna nowość, bo tankowanie tu było zawsze droższe, ale w czasach epidemii jawi się to jako czysty wyzysk i żerowanie na kliencie, który paliwo przecież kupić musi. Na włodawskich forach już nawołują do monitorowania sytuacji i stosownego „podziękowania” firmom, które zawyżają ceny w czasach pandemii. Właściciele tych stacji paliwowych z pewnością znajdą się na tej liście. (bm)