Wyleci ze studiów za brak maseczki?

– Nie mogę zasłaniać twarzy, bo mam ataki lęku – przekonuje studentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, która będzie się tłumaczyć przed rzecznikiem dyscyplinarnym za to, że przyszła na zajęcia bez wymaganej maseczki. – Wprowadzone ograniczenia są wyrazem troski o nasze wspólne dobro – odpowiada uczelnia.

Alicja (imię zostało zmienione) studiuje zaocznie behawiorystykę zwierząt na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W tym roku akademickim każdy student musi na terenie uczelni zasłaniać usta i nos, co ma oczywiście związek z trwającą epidemią koronawirusa (obecnie ta zasada nie obowiązuje, bo i tak do końca października nauka na UP odbywa się wyłącznie w formie zdalnej z powodu wykrytych zakażeń). Na początku października Alicja przyszła na zajęcia bez zakrytej twarzy. – Prowadzący wyprosił mnie z zajęć, a kiedy odmówiłam wyjścia, zgłosił mnie do rzecznika dyscyplinarnego do spraw studentów. Grozi mi zwolnienie ze studiów. Nie mogę zasłaniać twarzy, bo mam ataki lęku. Nie chcę również zasłaniać twarzy, bo ustawa o zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi wyraźnie mówi, że do zasłaniania ust i nosa zobligowane są wyłącznie osoby chore lub podejrzane o zachorowanie. Nie byłam ani chora, ani podejrzana o zachorowanie – podnosi zdesperowana kobieta, która napisała do naszej redakcji.

Ciąg dalszy artykułu jest dostępny w wydaniu PDF z 19.10.2020 r.

Doskonale rozumiemy, że sprzeczne informacje, fake newsy i plotki mogą wywoływać obawy. Cenimy Twój spokój, dlatego u nas dostaniesz tylko sprawdzone wiadomości i rzetelnie przygotowane materiały.