Wymyślił usiłowanie zabójstwa?

Wbiła partnerowi nóż w plecy i powiedziała „zdychaj”? Przed Sądem Okręgowym w Lublinie trwa proces 53-letniej Grażyny S., oskarżonej o usiłowanie zabójstwa swojego konkubenta – Henryka Z. – Zamierzaliśmy razem spędzić resztę życia. Nie miałam powodu, aby go skrzywdzić – powiedziała przed sądem oskarżona. Kobieta nie przyznała się do winy. Henryk Z. nie chciał jej obciążać w swoich zeznaniach.


– Mnie nadal łączy więź emocjonalna z Grażyną – wyznał przed sądem 54-letni Henryk Z., choć zdaniem prokuratury kobieta chciała go zabić. Dramat rozegrał się w kwietniu tego roku w Wielki Piętek. Grażyna S. przyznała, że to była jedna z wielu awantur, do jakich dochodziło w ich związku. – Henryk groził mi. On mnie pchnął, na nóż nadział się przypadkowo. Cieszę się, że tylko tak to się skończyło, bo mogło dojść do tragedii. Myślałam, że on żartuje, że go zraniłam – relacjonowała przed sądem wyraźnie zdenerwowana kobieta. Grażyna S. wyjaśniała, że trzymała nóż w ręku, bo wykrajała ciasto z brytfanki.

Sędzia Marcelina Kasprowicz zauważyła, że jej zeznania odbiegają od tych złożonych w toku śledztwa. W prokuraturze miała m.in. użyć sformułowania „zamachnęłam się (z nożem)”. – Nie potwierdzam tych zeznań. Prokurator widocznie kazała tak napisać – twierdzi Grażyna S.

– Uważam, że to nie było zamierzone, ja jej wybaczyłem. Chcę nadal z nią żyć, nie mam żadnych pretensji – powiedział Henryk Z. – Nie pamiętam momentu zdarzenia, to było tak szybko. Mogłem się przypadkowo nadziać na nóż trzymany przez Grażynę – dodał, choć w śledztwie twierdził, że na zadane przez niego pytanie „Co zrobiłaś?” Grażyna S. odpowiedziała mu „zdychaj”. – Nie padło takie sformułowanie. Chyba to wymyśliłem – powiedział Henryk Z. Mężczyzna przyznał jednak, że „Grażyna pod wpływem alkoholu stawała się agresywna wobec całego świata”. Zapewniał też, że przeważnie była między nimi zgoda i „krzywdy jej nie robił”.

Grażyna S. i Henryk Z. od kilku lat żyli w konkubinacie. Para, która mieszkała w bloku przy ulicy Przyjaźni, nie stroniła od alkoholu. Kobieta mówiła śledczym, że Henryk Z. po pijanemu wszczynał awantury, bił ją, a raz nawet złamał jej nogę. Sprawa nie została jednak zgłoszona na policję. Z kolei mężczyzna tłumaczył śledczym, że „Grażyna S., jak jest po alkoholu, głupieje”. Staje się skora do kłótni i agresywna.

19 kwietnia tego roku, czyli w Wielki Piątek, Grażyna S. i Henryk Z. pili razem wódkę w mieszkaniu przy ul. Przyjaźni w Lublinie. W pewnym momencie doszło do kłótni. Henryk Z. relacjonował śledczym, że zachowywał się tego dnia spokojnie. Gdy zobaczył, że Grażyna S. staje się agresywna, postanowił wyjść z mieszkania. W pewnym momencie, gdy odwrócił się do kobiety plecami, poczuł ból w okolicy nerek. Kobieta, zdaniem prokuratury, ugodziła go nożem.

Henryk Z. relacjonował śledczym, że niedługo po zdarzeniu stracił przytomność. Ocknął się, gdy leżał w kuchni, na podłodze pod stołem. Dotknął ręką pleców i zobaczył, że jest zakrwawiona. Na pytanie mężczyzny: „Co zrobiłaś?” Grażyna S. miała odpowiedzieć „zdychaj”. Mężczyźnie udało się dodzwonić do syna. Poprosił, aby ten zadzwonił po policję, ale żeby mówił, że „ojciec został zaatakowany nożem przez nieznaną osobę”. Henryk Z. chciał w ten sposób uchronić kobietę przed odpowiedzialnością karną. Wyszedł na ulicę Łęczyńską, aby uwiarygodnić wersję, że został zaatakowany na ulicy. A Grażyna S. zmyła mopem podłogę w mieszkaniu.

Niebawem na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe i policja. Funkcjonariusze zauważyli krew na nogach kobiety. Grażyna S. została zatrzymana. Była pijana – miała w wydychanym powietrzu ok. 1,4 promila alkoholu.

Grażyna S. przedstawiła odmienną wersję zdarzeń niż Henryk Z. Kobieta potwierdziła, że doszło między nimi do sprzeczki. Powiedziała jednak śledczym, że w pewnym momencie Henryk Z. złapał ją za włosy i wziął do ręki 40-centymetrowy nóż. Mężczyzna miał grozić Grażynie S., że ją zabije. Relacjonowała, że w pewnym momencie konkubent pchnął ją na ścianę. Przyznała się jednak do ugodzenia Henryka Z. nożem.

Biegły orzekł, że Grażyna S. była poczytalna. W swojej opinii zauważył, że jest uzależniona od alkoholu i „występują u niej bardzo rozbudowane mechanizmy obronne, charakterystyczne dla choroby alkoholowej, takie jak minimalizowanie, zaprzeczanie i bagatelizowanie” swoich czynów i zachowań. Biegły orzekł też, że Grażyna S. jest całkowicie bezkrytyczna wobec swojego nałogu, ale uznał, że „funkcjonuje na prawidłowym poziomie intelektualnym”. U Grażyny S. nie stwierdzono też organicznego uszkodzenia mózgu. Kobieta była już karana za uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego. Za usiłowanie zabójstwa grozi jej dożywocie.

Grzegorz Rekiel