Wysłali do RIO bubla?

Wiele wskazuje na to, że w tym roku chełmscy radni nie zdołają uchwalić budżetu miasta na 2020 rok. Otóż Regionalna Izba Obrachunkowa w Lublinie, choć wydała pozytywną opinię, w przygotowanym przez urzędników prezydenta Jakuba Banaszka projekcie wytknęła szereg merytorycznych błędów. Niestety, ale urzędnicy, którzy z prawidłowym opracowaniem budżetu nie mieli najmniejszych problemów, w magistracie już nie pracują…

Opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej w sprawie projektu budżetu Chełma na 2020 rok jest pozytywna. Nie oznacza to jednak, że z najważniejszym dokumentem miasta wszystko jest w porządku. Skład orzekający RIO, który dokładnie zbadał opracowany przez urzędników chełmskiego magistratu projekt, wytknął wiele błędów, bez usunięcia których, rada nie może przystąpić do uchwalenia budżetu na przyszły rok.

Nigdy wcześniej RIO w projekcie budżetu Chełma nie stwierdziła aż tylu nieprawidłowości, mających niewątpliwie wpływ na kształt całego dokumentu. Inna sprawa, że w poprzednich latach za opracowanie budżetu miasta odpowiadali urzędnicy z wieloletnim doświadczeniem, fachowcy, dla których przygotowanie takiego dokumentu było przysłowiową bułką z masłem. Barbary Rozwałki, pełniącej przez 12 lat funkcję skarbnika miasta, czy Małgorzaty Bukowskiej-Witos, również wieloletniej dyrektor Wydziału Budżetu, w magistracie, niestety, już nie ma.

Zatrudnieni z kolei przez prezydenta Jakuba Banaszka urzędnicy, z niedoświadczoną w samorządowej batalii skarbnik Emilią Ignatowicz-Steć na czele, jak widać, nie mają jeszcze takiej wiedzy i muszą uczyć się na własnych błędach. Z powodu nieprawidłowych zapisów w projekcie, wszystko wskazuje na to, iż w tym roku rada miasta nie zdoła uchwalić budżetu na 2020 rok. Do tej pory budżet na nowy rok na ogół był przyjmowany przez radę w ostatnich dniach grudnia starego roku. Za prezydentury Agaty Fisz tylko raz zdarzyło się, że uchwała w tej sprawie została podjęta w styczniu, ale wówczas do góry nogami budżet przewrócili opozycyjni radni.

Wielce prawdopodobne uchwalenie budżetu w styczniu może skutkować m.in. kilkutygodniowym opóźnieniem w ogłaszaniu konkursów na dotacje dla stowarzyszeń i klubów sportowych. Pierwsze pieniądze bardzo oczekiwane przez te organizacje niestety trafią również z poślizgiem, albo z końcem marca, albo na początku kwietnia, a kto wie, może i później.

RIO zarzuca

Regionalna Izba Obrachunkowa zakwestionowała, że w projekcie budżetu nie znalazły się obligatoryjne już od nowego roku dla miasta na prawach powiatu inwestycje z budżetu obywatelskiego, które mają stanowić minimum 0,5 proc. wydatków zawartych w ostatnim sprawozdaniu z wykonania budżetu. – Skład orzekający RIO w Lublinie, w przedstawionym projekcie, nie doszukał się żadnych zadań, które byłyby realizowane w ramach budżetu obywatelskiego – twierdzi przewodniczący składu, Piotr Prystupa.

– W tej sytuacji można mieć poważne wątpliwości co do realności zaplanowanego budżetu, a w szczególności, czy w projekcie uwzględniono potrzebne środki, we właściwej wysokości, z przeznaczeniem na realizację zadań w ramach budżetu obywatelskiego. Ewentualne uchwalenie budżetu w aktualnej wersji spowoduje podjęcie przez Kolegium RIO działań nadzorczych. Projekt uchwały budżetowej i samego budżetu powinny być uzupełnione o stosowne zapisy dotyczące budżetu obywatelskiego.

W projekcie uchwały budżetowej zabrakło też obligatoryjnego zapisu, który określa limit zobowiązań zaliczanych do tytułu dłużnego. Upoważniono też prezydenta do zaciągania kredytów i pożyczek oraz emisji papierów wartościowych do kwoty określonej w jednym z załączników, który obejmuje zestawienie kwot dotacji udzielanych z budżetu miasta, a nie zawiera żadnych regulacji odnoszących się do przychodów czy rozchodów budżetowych. Ponadto z treści budżetu wynika, że w 2020 roku miasto nie przewiduje wzięcia kredytu, ani emisji obligacji, dlatego też zapis o upoważnieniu dla prezydenta do zaciągania zobowiązań jest zbędny i – według RIO – należy go usunąć.

Regionalna Izba Obrachunkowa zwróciła prezydentowi uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię, mianowicie różnicę między zaplanowanymi dochodami z tytułu opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi, a wydatkami na funkcjonowanie tego systemu. Dochody w projekcie wynoszą 9,7 mln zł, a wydatki 14,5 mln zł.

– Tak duża różnica pomiędzy wpływającymi opłatami, a ponoszonymi przez miasto wydatkami może być w dłuższej perspektywie bardzo niekorzystna dla budżetu miasta. Założeniem ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach jest samofinansowanie systemu gospodarowania odpadami komunalnymi. Z pobranych opłat gmina ma pokryć wszystkie koszty – podkreśla Piotr Prystupa. Według niego, urzędnicy muszą rozważyć ewentualność podniesienia opłat, by zmniejszyć różnicę między dochodami z tego tytułu, a wydatkami z budżetu.

Sporo uwag RIO miała też do przygotowanej Wieloletniej Prognozy Finansowej. Otóż w tym dokumencie urzędnicy założyli przesunięcie w czasie spłaty długu wynikającego z zawartych umów, ale nie zawarli z bankami aneksów do tych umów, a powinni to zrobić zanim zostanie uchwalona prognoza. Bez podpisanych aneksów brak będzie możliwości uchwalenia budżetu na 2020 rok.

RIO po analizie Wieloletniej Prognozy Finansowej stoi na stanowisku, że bez podnoszenia dochodów własnych, zwłaszcza z tytułu podatków i opłat lokalnych, a także wprowadzenia znaczących oszczędności w wydatkach bieżących, miasto przesuwaniem i wydłużaniem spłaty długu na kolejne lata może nie spełnić wymogów ustawy o finansach publicznych.

Budżet miasta, zgodnie z obowiązującymi przepisami, musi być uchwalony do końca stycznia 2020 r. Jeśli rada nie zdąży tego zrobić, budżet uchwali Regionalna Izba Obrachunkowa. Taki scenariusz miastu jednak chyba nie grozi. Longin Bożeński, przewodniczący rady miasta uważa, że nic się nie stanie, gdy radni budżet przyjmą w styczniu 2020 r. Według niego, dokument bardziej będzie przystawał do realiów. Ale czy chełmianie też są tego samego zdania? (s)