Wysyłała nagie zdjęcia, bo ją o to poprosił

Kilka dni temu w Sądzie Rejonowym w Krasnymstawie przesłuchano 14-latkę, która wysyłała swoje nagie zdjęcia chłopakowi poznanemu przez internet. Dziewczynka nie zdradziła jego danych. Twierdzi, że nie wie, gdzie mieszka adresat dziecięcej pornografii.

Dwa tygodnie temu napisaliśmy, że krasnostawscy śledczy badają sprawę 13-latki, która przez internet wysyłała swoje nagie zdjęcia chłopakowi. Dziś wiemy, że dziewczynka jest w rzeczywistości o rok starsza. Kilka dni temu nastolatka została przesłuchana w obecności psychologa w Sądzie Rejonowym w Krasnymstawie. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, 14-latka przyznała, że wysyłała obcemu chłopakowi swoje nagie zdjęcia, „bo ją o to poprosił”. Potem zdała sobie sprawę, że postępuje głupio i przestała się rozbierać przed obiektywem. Z jej zeznań wynika, że z adresatem zdjęć poznali się przez grę komputerową. Porozumiewali się ze sobą przez komunikator w grze, szybko jednak ich internetowa znajomość się pogłębiła.

Dziewczynka przyznała, że pisali ze sobą od kilku tygodni, przez messenger na facebooku i inne czaty. W pewnym momencie chłopak poprosił ją, by pokazała mu się bez ubrania. Dziewczynka nie zastanawiała się długo, w końcu to on pierwszy wysłał jej swoje zdjęcia (w ubraniu), a poza tym rozmawiali ze sobą na wideoczacie. Wydawało się więc jej, że go zna, ufała mu, prawdopodobnie zadurzyła się. Najpierw wysłała mu zdjęcie w samych majtkach, potem kompletnie nagie. Na ślad po pornografii dziecięcej trafili policjanci z wydziału ds. cyberprzestępczości bydgoskiej komendy, którzy wysłali materiały do Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie. Śledczy uważają, że dziewczynka nie mówi im całej prawdy, chroni internetowego wybranka. Podczas przesłuchania 14-latka mówiła, że nie wie, skąd pochodzi chłopak. Z jej relacji wynika, że rozmawiała z obcym od tygodni o często intymnych sprawach. Uwierzyła w jego dobre intencje na tyle, by pokazać mu się taką, jak ją Bóg stworzył, a nie wiedziała nawet, kim jest chłopak, gdzie mieszka, do jakiej szkoły chodzi i czy naprawdę nazywa się tak, jak jej się przedstawił. Laptop dziewczynki zabezpieczono, poszukiwania adresata zdjęć trwają. Śledczy czekają też na opinię psychologa o nastolatce spod Krasnegostawu. (cg)