Z siekierą przy łóżku

Strach padł na mieszkańców jednego z chełmskich osiedli. Dwaj młodzi, podejrzani mężczyźni ewidentnie robili rozeznanie w okolicy, typując domy do włamania. Zarejestrowały ich kamery monitoringu. Korzystając z tego że wszyscy muszą nosić maseczki, nawet specjalnie się nie kryli. Ludzie są przerażeni wizją powtórki z brutalnych napadów sprzed dwóch lat.

Niedawno fiaskiem skończył się proces, który miał doprowadzić do skazania bandytów podejrzanych o brutalne napady w Chełmie i okolicach. Dla pieniędzy i kosztowności swoje ofiary przypalali żelazkiem i rozgrzaną lokówką, podtapiali w wannie, dusili, bili gumowym młotkiem. Byli wyjątkowo brutalni, a na miejscu przestępstwa nie zostawili żadnych śladów. Prokuratura postawiła w stan oskarżenia trzech Ukraińców, ale po ekspresowym procesie Sąd Okręgowy w Lublinie oczyścił ich z wszelkich zarzutów i wypuścił z aresztu.

– Złożyliśmy wniosek o uzasadnienie wyroku, żeby móc wnieść apelację. Jeszcze go nie otrzymaliśmy – mówi Lech Wieczerza, Prokurator Rejonowy w Chełmie.

W świetle tego, co w 2018 roku spotkało trzy rodziny z Chełma i powiatu, chełmianie, którzy kilka dni temu zdali sobie sprawę, że mogą być pod obserwacją podejrzanych typów, przerazili się nie na żarty. Młodzi, ubrani na sportowo mężczyźni przechadzali się po jednym z chełmskich osiedli, wyraźnie lustrowali posesje i robili dokładne zdjęcia ich domów. Po wszystkim właściciele „ocenianych” nieruchomości sprawdzili nagrania z kamer zainstalowanych na budynkach swoich i sąsiadów i zdali sobie sprawę, że któryś z nich mógł zostać wytypowany do napadu. Pytanie – kim są ci podejrzani ludzie i czego można się po nich spodziewać? Mieszkańcy osiedla między sobą zaczęli rozmawiać, że lepiej się zabezpieczyć. – Tylko jak? Siekiera przy łóżku? Do czego to doszło – denerwuje się właściciel jednego z obserwowanych domów.

Policja jednak apeluje, by nie czekać na to, co może się stać, tylko od razu dzwonić pod numer alarmowy.

– Jeśli widzimy czyjeś podejrzane zachowanie, lepiej zawiadomić policję. Funkcjonariusze podejmą czynności, przyjadą, sprawdza i wylegitymują daną osobę – mówi podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. (pc)